czwartek, 11 września 2014

Rozdział 17

Obudziłam się słysząc dźwięk budzika,który nastawiłam dla pewności,że nie zaśpię. Dziś mamy kolejny koncert a przed tym wywiad. Za oknem świeciło słońce. Z uśmiechem na twarzy wstałam i wybierając z walizki ubrania na dziś poszłam do łazienki. Szybki prysznic,ubrałam się,http://img.stylistki.pl/sets/spodnica-1410372792-s444506.jpg?v=0założyłam wisiorek od Harrego,który on miał taki sam i resztę biżuterii. Lekki makijaż z włosów zrobiłam warkocza. Kiedy byłam już gotowa spojrzałam na swoje odbicie w lustrze. Myślami cofnęłam się do mojego dzieciństwa przed tym wszystkim co się stało. Byłam szczęśliwą dziewczynką,która pragnęła odkrywać świat i jak najmocniej korzystać z niego. Później wszystko stało się inne. Odwrotne. Jak mogły wyglądać święta w mojej rodzinie kiedy mnie nie było? Czy byli szczęśliwi? Ja na pewno tych świąt nie obchodziłam. Z tym potworem nie dało się nic świętować. Każdego dnia patrzyłam przez okno i płakałam bo tak bardzo tęskniłam za mamą,tatą i Harrym. Łzy leciały mi po twarzy kiedy przypominałam sobie o tych cholernych dniach. Spojrzałam na swoje ręce stare rany. Wtedy nie czułam aż takiego bólu. Usłyszałam pukanie do drzwi. Nic nie odpowiedziałam. Nie miałam na to siły. Usiadłam na podłodze,głowę oparłam na ścianie. Pukanie ani na chwilę nie ustępowało. W końcu osoba weszła,no bo przecież ja nie zamknęłam pokoju. Po chwili pojawiła się postać Liama. Spojrzałam na niego przez łzy.
-Nathalie boże co się dzieje? - szybko do mnie podbiegł i zaraz był obok mnie.
-Przytul mnie proszę – powiedziałam załamanym głosem. Liam objął mnie ramieniem a ja mocno wtuliłam się w jego klatkę piersiową.
-Już uspokój się – nie przestawał do mnie mówić,makijaż na pewno mi się rozmazał. Po kilkunastu minutach powoli uspokajałam się.
-Przepraszam – powiedziałam
-Nathalie za co?
-Za to,że musiałeś widzieć mnie w takim stanie – spojrzałam na niego
-Co ty w ogóle wygadujesz,ja chcę ci pomóc. A teraz Nathalie Styles wstaje poprawia makijaż i schodzi do nas na śniadanie - wstaliśmy -I już nie płacz bo naprawdę nie warto – otarł łzę,która właśnie spadała.
-Dziękuje ci
-Uśmiechnij się bo wiesz,że my nie lubimy gdy płaczesz -uśmiechnęłam się delikatnie -O właśnie tak. Teraz zostawiam cię samą popraw makijaż i na śniadanie.
-Okej
-Widzimy się na dole – i wyszedł spojrzałam na swoje odbicie wyglądałam okropnie. Szybko wyjęłam te kosmetyki,które były mi potrzebne i poprawiłam swój wygląd. Wyszłam z pokoju zamykając go. Weszłam do windy,która zawiozła mnie na sam dół. Kiedy wyszłam skierowałam się do restauracji. Zobaczyłam chłopaków siedzących już przy stole,ale nie było mojego brata.
-Cześć Nathalie – powiedzieli kiedy podeszłam do stołu.
-Hej,a gdzie jest Harry? - zapytałam
-Powiedział,że zaraz przyjdzie – powiedział Liam
-Pójdę po niego – szybko weszłam do widny a kiedy wyszłam poszłam do pokoju Harrego. Zapukałam a kiedy usłyszałam ciche proszę weszłam. Zobaczyłam Harrego leżącego na łóżku.
-Cześć braciszku – powiedziałam siadając na łóżku.
-Hej – powiedział cicho
-Co się dzieje jesteś blady
-Kiepsko się czuje
-Pokarz -przyłożyłam swoją rękę do jego czoła – nie,nie masz gorączki. Dasz dziś radę pójść na wywiad i zagrać koncert?
-Chwilę poleżę i zaraz mi przejdzie
-Na pewno?
-Tak
-Może jesteś głodny,albo chcesz coś do picia?
-Nie dziękuje
-Zaraz przyjdę poczekaj chwilę – wyszłam i szybko pobiegłam do windy. Postanowiłam,że przyniosę mu coś do jedzenia i picia. Kiedy znalazłam się w restauracji wzięłam jakiś talerzyk nałożyłam naleśników i nalałam soku.
-I co z Harrym? - zobaczyłam Zayna
-Źle się czuję
-Będzie mógł zagrać koncert i pójść na wywiad?
-Powiedział,że tak,ale nie jestem tego pewna
-Lepiej,żeby został w hotelu
-Też tak sądzę
-A ty nic nie jesz?
-Jakoś nie chcę. Dobra ja idę
-Okej
-Jak coś to przyjdźcie
-Nie ma sprawy
Poszłam do windy wjechałam na odpowiednie piętro i poszłam do pokoju brata. Nie pukałam bo to było nie opłacane. Z wielkim trudem otworzyłam drzwi. Harry leżał w tej samej pozycji w jakiej go zobaczyłam.
-Proszę to dla ciebie – podałam mu talerzyk a sok postawiłam na szafce nocnej
-Nathalie prosiłem cię
-Ojj nie marudź wstawaj zjedz i napij się to poczujesz się lepiej
-Boże co ja bym zrobił bez takiej kochanej siostry – złapał mnie za rękę
-Raczej nic – uśmiechnęłam się
-Dziękuje,że tak się o mnie troszczysz
-Ty też to zawsze robisz chce się jakoś odwdzięczyć. A teraz jedz – wstałam i otworzyłam wszystkie okna,żeby wpadło trochę świeżego powietrza.
-Pyszne są te naleśniki – powiedział
-To dobrze,i co jak się czujesz?
-Trochę lepiej
-No to fantastycznie,ale i tak nie idziesz na koncert ani na wywiad
-Jak to?
-Musisz odpoczywać tak to
-Nathalie nie przesadzaj zaraz mi przejdzie
-Już zdecydowałam chłopaki cię zastąpią na koncercie
-Nathalie no mam ci udowodnić,że czuję się lepiej?
-Harry......
-Nathalie i tak pójdę
-Dobra możesz iść,ale na koncercie cały czas siedzisz
-Okej niech ci będzie
-To zjedz wypij i idziemy
-Ok
-Harry szybko zjadł,wypił i mogliśmy już iść. Zamknął swój pokój i powoli szliśmy. Cały czas miałam go na oku. Kiedy byliśmy już na dole chłopaki już czekali. Szybko do nich dołączyliśmy.
-Harry jak się czujesz? - zapytał Niall
-Dobrze
-To skoro Harry czuje się lepiej to możemy już jechać? – zapytał Louis
-Tak możemy jechać – wszyscy wyszliśmy na dwór i wsiedliśmy do busa,który już na nas czekał. Droga nie zajęła nam dużo czasu. Szybko znaleźliśmy się pod studiem w którym chłopaki dadzą wywiad. Weszliśmy do budynku ja od razu poszłam do garderoby a chłopaki przywitali się z prowadzącym. Razem z panią Victorią naszykowałyśmy chłopakom ubrania a oni zaraz się zjawili. Szybko się przebrali a Mary fryzjerka poprawiał im fryzury. Oni wyszli a my trochę posprzątaliśmy. Nie miałam co robić więc usiadłam na kanapie wyjęłam iPhona i wybrałam numer Lucy. Po trzech sygnałach odebrała.
-Nathalie kochanie jak się ciesze,że dzwonisz – powiedziała uradowanym głosem
-Też się cieszę,że mogę z tobą pogadać
-Jak tam we Włoszech? Opowiadaj
-Jest tu fantastycznie naprawdę,pogoda cudowna,ludzie przemili
-Eh jak ja ci zazdroszczę,a jak tam chłopaki i nowa praca?
-Są niesamowici ich koncerty to istny wybuch energii,a co do pracy to już ją pokochałam
-Tak bardzo się cieszę twoim szczęściem
-A ty? Opowiadaj co u ciebie?
-Szczerze to nic nowego,ale mam dla ciebie coś co cię zaniepokoi z Zaynem już o tym rozmawiałam
-Co się stało?
-Tu chodzi o Toma – kiedy usłyszałam to imię serce mi stanęło.
-Co się dzieje Lucy?
-On ciągle się o ciebie pyta a nawet wydaje mi się,że mnie śledził,ale nie jestem pewna. Nathalie on jest niebezpieczny, nie wydzwania do ciebie?
-Nie – mój głos drżał a w myślach chodziło mi tylko jedno słowo ''niebezpieczny''
-Nathalie dobrze się czujesz?
-Tak
-Radzę ci zmienić numer
-Dziękuje,że mi o tym powiedziałaś
-Wiesz ja nie chciałam cię przestraszyć,ale chciałam cię już ostrzec.
-Lucy jest dobrze nie martw się niepotrzebnie
-Nathalie?
-Co?
-On stoi przed moim domem
-Jak to?
-Patrzy się
-Lucy zamknij dom i pod żadnym pozorem nie otwieraj
-Już
-Usiądź i nie odzywaj się,informuj mnie o wszystkim co się dzieje i nie rozłączaj się
-Boję się – wyszeptała a po chwili usłyszałam głośne walenie
-Co to było? - zapytałam
-On wali do drzwi
-Lucy biegnij po cichu do łazienki zamknij się ja na chwilę się rozłączę w razie czego dzwoń na policję
-Okej
-Zaraz zadzwonię
-Okej – kiedy się rozłączyła szybko pobiegłam do miejsca gdzie nagrywają wywiad. Byłam przestraszona i cholernie bałam się o Lucy. Kiedy dobiegłam nie czekając ani minuty odciągnęłam Zayna w moją stronę.
-Nathalie co ty do cholery robisz?
-Lucy......ona.... - nie mogłam się wysłowić
-Co się dzieje z Lucy? Nathalie mów!
-Grozi jej niebezpieczeństwo! - wykrzyczałam jego twarz w ułamku sekundy zmieniła się z wściekłej na przestraszoną. Do oczu dochodziły mi łzy.
-Jak to? - powiedział
-Dzwoń do niej do cholery! - szybko wyjął telefon i wybrał jej numer.....
Oczami Lucy :
Siedziałam przestraszona w łazience. Tom ciągle walił a nawet krzyczał coś. Poczułam,że mój telefon wibruje a na wyświetlaczu pojawia się numer i zdjęcie Zayna. bez wahania odebrałam.
-Zayn – powiedziałam przez łzy
-Lucy kochanie co się dzieje?
-Tom dobija się do moich drzwi,boję się
-Kochanie nie bój się musisz szybko zadzwonić po policję
-Dobrze
-Posłuchaj mnie ja niedługo u ciebie będę
-Nie Zayn
-Lucy przyjadę zadzwoń na policję ja niedługo będę
-Dobrze
-Kocham cię
-Ja ciebie też
Rozłączył się a ja ciągle siedziałam przerażona. Modliłam się aby tylko tu nie wszedł i mnie nie znalazł. Ze zmęczeni usnęłam na kafelkach.
5 godzin później :
Obudziło mnie wchodzenie po schodach wstałam przerażona do oczu nachodziły mi łzy a serce stanęło. Kroki stawały się głośniejsze i głośniejsze. Po chwili ktoś chwycił za klamkę od drzwi zamarłam......... 

----------------------------------------------------------------------
Rozdział 17

wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 16

5 dni później :
To dziś wyjeżdżamy w trasę na dwa tygodnie do Włoch. Co do biwaku to bardzo się cieszę,że mogłam więcej spędzić czasu z przyjaciółmi i bratem. Chciałabym cofnąć czas i wrócić do początku biwaku,ale nie da się. Wracając lot mamy o 12 więc mam jeszcze trochę czasu. Wstałam i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/fb5ff86c0a6cbc8db711e5c0556d21a7-1406837139-s437828.jpg?v=0 Szybki prysznic lekki makijaż,ubrałam się i byłam gotowa. Spojrzałam na walizkę,która stała w rogu a potem patrzyłam na pokój w którym spędziłam dużo czasu. Zadomowiłam się i tego będzie mi brakować. Zeszłam na dół całą piątka siedziała przy stole.
-Dzień dobry – powiedziałam i wyjęłam szklankę by nalać sobie soku
-Hej Nathalie – powiedzieli
-Gotowi na podróż?
-Jasne a ty? - zapytał Niall
-Tak
-Spakowana? - zapytał Harry
-Nom
-Żeby później nie było,że czegoś nie wzięłaś
-Ojj Harry
-No dobrze zjedzmy coś – usiadłam obok Liama bo tam było tylko wolne miejsce. Zjedliśmy szybkie śniadanie i poszliśmy do salonu. Wczoraj pożegnałam się z Lucy. Już za nią cholernie tęsknie. Prawie płakałyśmy bo choć to tylko dwa tygodnie nigdy nie opuszczałyśmy się nawet na 10 minut. A pomyślcie jak dopiero się załamała żegnając z Zaynem. On też kiepsko to znosi.
-Halo Nathalie – Louis machał rękami mi przed oczami
-Co jest?
-Coś się stało?
-Nie po prostu zamyśliłam się
-Aaa okej
Kiedy wybiła 11 zaczęliśmy się zbierać. Wzięłam walizkę ostatni raz spojrzałam na pokój i wyszłam. Powoli zniosłam ją.
-Daj pomogę ci – powiedział nie kto inny jak Liam
-Nie spoko poradzę sobie
-Nie jestem tego taki pewien
-Nie odpuścisz?
-Nie
-Proszę – podałam mu niechętnie walizkę
-Dziękuje – uśmiechnął się
-Ale przecież to ja mogłam ją wziąć
-Jasne
-Coś sugerujesz?
-Nie
-Gotowi? -zapytał Niall
-Gotowi – odpowiedzieliśmy. Wyszliśmy i skierowaliśmy się w stronę busa. Zapakowaliśmy walizki i wsiedliśmy. Droga nie zajęła nam dużo czas i po 20 minutach byliśmy na lotnisku. Było tam mnóstwo fanek. Powoli wysiedliśmy i szliśmy pod ochroną ochroniarzy. Głośny pisk a nawet czasem śpiew. To słyszałam idąc. Mieliśmy jeszcze 30 minut do samolotu. Usiadłam na krześle.
-Ejj patrzcie co mam! - krzyknął Louis podchodząc z wózkiem na którym ładuje się walizki
-Skąd ty to masz? - zapytałam zdziwiona i zaczęłam rozglądać się po bokach
-Siadaj
-Co?
-No siadaj pojeździmy sobie
-Louis.....-zaczęłam ,ale nie dokończyłam bo Tomlinson podszedł do mnie i posadził mnie na wózku. -Jesteś okropny wiesz?
-Wiem
Jeździliśmy po całym lotnisku. Szczerze? Było super świetnie się bawiłam,ale niestety to nie trwało długo ponieważ pojawił się Paul i popsuł naszą zabawę.
-Dobra dzieci zbieramy się i idziemy
-Ok – zabraliśmy bagaże i ruszyliśmy do odpraw. Nim się obejrzałam siadaliśmy już do samolotu. Usiadłam przy oknie i od razu założyłam słuchawki. Po chwili poczułam,że ktoś siada obok mnie. Odwróciłam głowę i ujrzałam uśmiechniętego Harrego.
-Co się ta szczerzysz? - zapytałam
-A co nie mogę?
-Jasne,że możesz tylko to dziwne
-Jak to?
-No sama nie wiem nigdy nie widziałam cię takiego jak teraz
-To zacznij się przyzwyczajać bo jestem taki zawsze jak jedziemy w trasę
-A no to dobra
-Czego słuchasz? - zapytał
-Ellie Goulding – Burn a co?
-Nic tylko tak pytam
-Oki
-Nie boisz się latać samolotem?
-Nie więc nie musisz się nie wiadomo czego obawiać
-Proszę o zapięcie pasów - powiedziała stewardessa zrobiłam o co poprosiła w międzyczasie patrzyłam gdzie są chłopaki. Przed nami siedzieli Niall i Tomo a za nami Liam i Zayn. Samolot ruszył a zaraz byliśmy już na górze. Zamknęłam oczy i oddałam się muzyce. Słyszałam śmiechy chłopaków co mnie powoli wkurzało bo nie słyszałam muzyki.
-Co wy znów odwalcie? - zapytałam
-Louis i Niall napychają się piankami i walczą,który napcha ich więcej – powiedział Liam
-Serio? - wstałam i podeszłam do nich. Kiedy ich zobaczyłam myślałam,że pęknę ze śmiechu. Ich buzie napchane piankami. -Może przestańcie co? - zapytałam rozbawiona. Oni kręcili głowami na nie. Louis wziął następną piankę i wpychał ile mógł. W międzyczasie wyjęłam telefon i to nagrywałam żeby później mieć co wspominać. Udało mu się potem był Niall też mu się udało.
-Która już? - zapytałam kiedy Tomlinson sięgał po następną,Niall pokazał na palcach,że 16 zdziwiłam się ja po 14 już nie mogła,ale niech im będzie. Louis wsadził piankę,ale po chwili wypluł ją na ręce. Zachciało mi się wymiotować.
-Fuuu – powiedziałam zakrywając oczy
-Za słodko – powiedział Loui i pobiegł do łazienki reszta chłopaków śmiała się z niego biedny. Niall szczęśliwy jak nigdy dotąd wstał i ukłonił się.
-Wiedziałem,że wygram jestem w tym niezły – powiedział dumny
-A jaki skromy – dopowiedziałam
-Ojj tam zdarza się – zaśmiałam się i wróciłam na swoje miejsce zauważyłam,że Liam siedział jakiś smutny i przybity.
-Zayn zamienisz się ze mną na chwilę? -zapytałam
-Jasne – zamieniliśmy się miejscami Payne ciągle gapił się w okno -Liam co się dzieje? - zapytałam,ale nie usłyszałam żadnej odpowiedzi -Ejj spójrz się na mnie- wzięłam jego głowę i obróciłam w moją stronę. -Powiedz o co chodzi – nie ulegałam
-Bella – powiedział tylko to i z powrotem patrzył przez okno
-Ciągle o niej myślisz? - zapytałam
-Tak – westchnął
-Liam ona z tobą zerwała musisz się z tym pogodzić – powiedziałam prawdę
-Kocham ją
-A ja co mam powiedzieć o Tomie? Myślisz,że o nim nie myślę? Nie wiesz jak mi z tym ciężko – uroniłam kilka łez myśląc o tym człowieku. Liam odwrócił głowę w moją stronę.
-Nathalie przepraszam nie chciałem cię urazić – przytulił mnie,wtuliłam się w jego tors
-Nie przepraszaj po prostu nie mamy szczęścia do miłości taka jest prawda – otarłam łzy
-Wiesz spróbuje zapomnieć o Belli choć będzie mi trudno
-Tak ja mi o Tomie,ale już nie gadajmy o tym było minęło
-Tak
-Byłeś już we Włoszech? - zapytałam
-Raz a teraz drugi a ty?
-Jeszcze nie
-Nie boisz się nowej pracy? - zapytał
-Nie ale bardzo się cieszę,że mogę z wami latać i w ogóle spędzać każdy dzień
-My też bardzo się cieszymy
-Miło mi to słyszeć – posłałam mu szczery uśmiech,który odwzajemnił. Resztę lotu przegadałam z Liamem. Kiedy samolot wylądował wstaliśmy i wyszliśmy. Od razu spotkaliśmy tłumy fanek i paparazzi których nie mogło zabraknąć. Odebraliśmy walizki i poszliśmy do busa. Kiedy zajęliśmy miejsca od razu zaczęłam podziwiać krajobraz Włoch. Tu było naprawdę pięknie. Nim się obejrzałam dotarliśmy od hotelu. Oczywiście stały już tam fanki. Wysiedliśmy,wzięliśmy walizki i ruszyliśmy do środka. Byłam już zmęczona a przed nami był koncert. Na zewnątrz hotel był śliczny,ale w środku. Podeszliśmy całą paczką do recepcji i odebraliśmy klucze. Oczywiście każdy miał swój pokój obok siebie. Weszliśmy do windy,która miała nas zawieźć na trzecie piętro.
-Padam – powiedziałam opierając się o ścianę
-Wiesz za pięć godzin mamy koncert to możesz iść spać – powiedział Harrry
-Te dwie godziny mogę się przespać,a wy nie jesteście zmęczeni?
-Jakoś nie – powiedział Niall
Szybko dotarliśmy na nasze piętro wyszliśmy i każdy z nas poszedł do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi i pewna siebie weszłam. Uśmiechnęłam się widząc mój pięciodniowy pokój. Był cudowny. Duże łóżko,szafa,łazienka i taras. Położyłam walizkę i wyszłam na dwór. Było tu pięknie. Wyjęłam telefon i zrobiłam zdjęcie. Chciałam mieć na pamiątkę przy okazji napisałam smsa mamie i Lucy,że jesteśmy na miejscu. Weszłam do środka. Ustawiłam budzik i położyłam się. Szybko usnęłam. Obudziłam się słysząc upierdliwy dźwięk. Wymacałam telefon i wyłączyłam denerwujący mnie już budzik. Byłam już trochę wypoczęta. Wstałam otworzyłam walizkę i wyjęłam ubrania na koncert. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic. Wysuszyłam ciało,pomalowałam się,ubrałamhttp://img.stylistki.pl/sets/0361f339b754604b5918b87622369916-1408466472-s441126.jpg?v=0 i założyłam biżuterię. Ostatni raz przejrzałam się w lustrze i stwierdziłam,że jest okej. Wyszłam i zamknęłam pokój. W tym samym momencie wyszedł Liam.
-Widzę,że nie tylko ja jestem ostatni – uśmiechnął się
-To jesteśmy ostatni? - zdziwiłam się bo myślałam,że będę pierwsza
-Tak – westchnął
-Ups
-Ale nie ma co tracić czasu trzeba iść
-Jasne
Zeszliśmy na dół gdzie reszta już się nudziła.
-No nareszcie – powiedział Louis
-Dzięki – wyszliśmy na zewnątrz wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy na stadion. Szybko tam dotarliśmy. Całą szóstką poszliśmy od razu środka.
-Dobra my idziemy na próbę dźwiękową – powiedział Niall
-To ja idę do garderoby – dopowiedziałam
-Okej – poszłam tam gdzie powinnam. Czekali na mnie.
-Witaj Nathalie bardzo cieszymy się,że chcesz z nami pracować – powiedziała pani Victoria
-Dzień dobry mi też miło
-To co może zacznijmy przygotowywać im ubrania
-Dobrze – wybieraliśmy wspólnie ubrania dla każdego z nich. Po 30 minutach wszystko było gotowe.
-Chłopaki powinni już przyjść – powiedziała
-Pójdę po nich
-Na pewno?
-Oczywiście
-No dobrze – wyszłam zamykając drzwi. Poszłam w stronę sceny. Kiedy tam dotarłam zobaczyłam totalny chaos. Louis i Zayn jeździli samochodem golfowym, Harry biegał a zanim ochroniarz,Niall i Liam jeździli rowerami. Skąd oni to wzięli? Pomyślałam. Zobaczyłam,że Harry biegnie w moją stronę.
-Harry za 30 minut macie koncert! - krzyknęłam,ale on nie słuchał. Zdjęłam buty i najszybciej jak mogłam biegłam w jego stronę. Kiedy byłam już dość blisko wskoczyłam mu na barana przez co wywaliliśmy się.
-Nathalie boże co ty robisz? - powiedział
-Próbuje was ogarnąć bo za 30 minut macie koncert rozumiesz?
-Ojjj Nati......
-Nie Nati tylko wstajesz i idziecie się przebierać i to raz dwa
-No dobra chłopaki kończymy – wszyscy posłusznie szli. Po 0 minutach każdy z nich był już gotowy.
-Jesteście gotowi? - zapytałam
-Jasne – powiedział Zayn
-To dobrze
-Nathalie zróbmy sobie zdjęcie! - krzyknął Louis
-Żarty żartami – zaśmiałam się
-Mówię serio
-No dobra
-Ejj,ale my też chcemy – powiedział Niall i całą szóstką stanęliśmy przy dużym lustrze,które było na ścianie
-Chłopaki wchodzicie! - krzyknął Paul
-Dobra dajcie mi tam czadu - przytuliłam każdego
-Okej
-Powodzenia – i wyszli byłam sama więc trochę posprzątałam a gdy to zrobiłam poszłam szukać pokoju muzycznego. Szybko go znalazłam. Usiadłam przy fortepianie i zaczęłam grać a przy tym śpiewać piosenkę Turning Page – Sleeping At Last a potem inne. Czas szybko mi zleciał. Chłopaki skończyli koncert wbiegli go garderoby przebrali się i wszyscy pojechaliśmy do hotelu. Kiedy dotarłam do swojego pokoju przebrałam się i szybko zasnęłam. 
--------------------------------------------------------------------------------------------------
rozdział 16

środa, 30 lipca 2014

Rozdział 15

Miesiąc później :
Dziś ja,Lucy,Liam,Harry,Niall,Zayn i Louis wybieramy się na biwak. Dokładnie to nie wiem gdzie,ale czuję,że będzie fantastycznie. Tydzień temu wyzdrowiałam więc mogę jechać. Spędzimy tam 5 dni. Chłopaki po naszym biwakowaniu wyjeżdżają w trasę koncertową a ja jadę z nimi. Tak bardzo się cieszę. Pewnie myślicie dlaczego? Otóż postanowiłam zostać ich stylistką. Mam nadzieję,że dam radę. Wstałam dość wcześnie i od razu poszłam się ubrać. Pogoda tego dnia dopisywała. Ubrałam sięhttp://img.stylistki.pl/sets/na-biwak-1406649231-s437430.jpg?v=0  zrobiłam sobie dwa warkocze i pomalowałam się. Kiedy stwierdziłam,że jestem gotowa wyszłam z łazienki i zeszłam na dół. Chłopaki siedzieli na dole i rozmawiali.
-Dzień dobry – powiedziałam radośnie
-Hej – odpowiedzieli
-Co się tak cieszysz? - zapytał Harry
-Mam dziś wspaniały humor nie wolno mi się cieszyć?
-Oczywiście,że możesz,ale dawno nie widzieliśmy cię takiej uśmiechniętej
-I chcę to właśnie zmienić. Jedliście już? - zapytałam kiedy weszłam do kuchni
-Tak zostawiliśmy dla ciebie – spojrzałam na stół na talerzu leżały cztery naleśniki z nuttelą takie jakie kochałam.
-Skąd wiedzieliście o tym,że kocham naleśniki z nuttelą? - usiadłam
-Harry nam powiedział
-Dziękuje
-Nie ma za co
-Kiedy wyjeżdżamy? - zapytałam jedząc
-Może po południu
-Okej
Kiedy zjadłam pyszne śniadanie i wypiłam sok poszłam na górę spakować się. Z pakowaniem nie ma najmniejszego problemu i za 20 minut byłam gotowa. Postanowiłam zadzwonić do Lucy i zapytać czy daje sobie radę. Wybrałam jej numer i nie czekałam długo aż odbierze.
-Halo? - zapytała
-Hej,Lucy – zaczęłam
-Oo hej Nati
-Spakowana?
-Już prawie kończę a ty?
-Gotowa
-To szybka jesteś – zaśmiała się ja też
-Taa
-Już nie mogę się doczekać
-Uwierz ja też
-Na pewno wszystko jest gotowe?
-Raczej tak więc nie ma się o co bać
-No dobra niech ci będzie,a przy okazji wezmę aparat
-Po co? - zadziwiłam się
-Chce porobić zdjęcia wiesz,że to kocham
-Tak wiem
-A poza tym będę miała pamiątki
-No racja
-Wiesz Nathalie ja muszę kończyć nie chcę się spóźnić
-Nie no okej to widzimy się o 15
-Jasne
-Pa Nati
-Pa
Kiedy zakończyłam rozmowę nie miałam co robić więc wzięłam swoją gitarę do ręki,usiadłam na parapecie i grałam byle co nucąc sobie. Nim się obejrzałam wybiła 15. Wzięłam torbę i zeszłam na dół. Wszyscy już czekali.
-Nie mówcie mi,że jestem ostatnia – powiedziałam schodząc na sam dół
-Jeszcze ja! - krzyknął Niall i zbiegła jak oparzony na dół
-Czyli nie jestem ostatnia
-To co jedziemy? - zapytał Liam
-Jedziemy – wyszliśmy z domu zamknęliśmy go i wsiedliśmy do busa bo w samochodzie byśmy się nie zmieścili. Droga nie zajęła nam aż tak dużo czasu. Szybko znaleźliśmy się na miejscu. Kiedy wysiedliśmy byłam zachwycona. Było tam jezioro,las miejsce na ognisko tak pięknie.
-Wow – tyle zdołałam powiedzieć
-Tu jest cudownie – powiedziała Lucy tuląc się do Malika
-Tak
-Dobra ludzie trzeba się rozpakować a potem wskakujemy do wody – powiedział Liam
-Okej – miałam problemy ze złożeniem namiotu to było serio trudne a zarazem denerwujące.
-Pomogę ci – gdy spojrzałam w górę zobaczyłam Liama
-Serio?
-Tak widzę,że jest ci z tym ciężko
-Nawet nie wiesz jak – razem poszło to szybko -Dziękuje – powiedziałam i uśmiechnęłam się
-Nie ma za co
-To co do wody! - krzyknął Tomlinson i szybko pobiegł do wody reszta pobiegła za nim
-A ty nie idziesz? - zapytał Liam
-Wolę najpierw się przebrać
-To widzimy się na miejscu
-Jasne – wyjęłam z torby strój kąpielowy w który się przebrałam.http://img.stylistki.pl/sets/450f68b2a0f595b95e5a7e7664bd3bea-1402597429-s428506.jpg?v=0 Wzięłam ręcznik,który rozłożyłam na piasku wygodnie się ułożyłam i zamknęłam oczy.
-Nathalie chodź do nas woda jest cudowna! - krzyknęła Lucy
-Opalam się – po chwili poczułam jak ktoś stoi nade mną a cieknąca woda spada na mnie -Odejdź nie dobry człowieku
-Nie ma tak siostrzyczko wjedziesz tam czy mam cię zanieść
-Próbuj
-Okej – po chwili poczułam,że tracę grunt pod nogami a Harry mnie niósł do wody.
-Nie Harry! - krzyczałam i wierciłam się
-Nie wierć się
-To mnie puść
-Nie
-Harry proszę zrobię wszystko
-Nathalie proszę cię - a po chwili wylądowałam w zimnej wodzie pisnęłam
-Nie nawiedzę cię – mruknęłam
-A ja cię kocham
Kąpaliśmy się ponad dwie godziny,ale było bardzo fajnie. Kiedy zrobiło się chłodno postanowiliśmy zrobić ognisko. Przebraliśmy się w to co przyjechaliśmy i rozpaliliśmy ogień. Piekliśmy kiełbaski,pianki,śmialiśmy się,rozmawialiśmy,śpiewaliśmy.
-Ejj trzeba przenieść patyki – powiedział Louis
-To idź – powiedział Niall
-Sam sobie idź – i wszyscy oprócz mnie kłócili się kto ma iść po patyki. Wkurzona wstałam i poszłam do lasu po te durne patyki. Chodziłam i już nawet dużo zebrałam odwróciłam się i doznałam szoku. Zgubiłam się chyba byłam nawet w środku lasu. Szybko wyjęłam telefon by zadzwonić do kogoś i powiedzieć,że się zgubiłam.
-Kurwa! - krzyknęłam ponieważ nie było zasięgu. Zaczęłam się bać. Chodziłam wszędzie,ale był tylko las i ja. Było już ciemno i zimno a ja w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączka. Usiadłam załamana przy drzewie pociągnęłam nogi do brody i zaczęłam płakać.
Oczami Harrego :
Kłóciliśmy się kto ma iść po patyki oczywiście,że ja nie chciałem.
-Ej gdzie jest Nathalie? - zapytałem patrząc,że jej nie ma
-Może jest w namiocie – powiedziała Lucy i poszła
-I co jest? - zapytałem
-Nie
-Boże gdzie ona jest
-Może się zgubiła – powiedział Zayn
-Nawet tak nie mów
-Dobra musimy się rozdzielić i jej szukać Lucy i Zayn zostają tutaj gdyby miała wrócić. Niall,Harry i Louis idźcie w stronę plaży a ja pójdę do lasu – powiedział Liam
-A co jeśli i ty się zgubisz? -zapytała Lucy
-Dam sobie radę no idźcie – i poszliśmy wołaliśmy,ale nigdzie jej nie było. Modliłem się aby nic się jej nie stało bo nie wybaczył bym sobie tego.
Oczami Nathalie 2 godziny później :
Siedziałam już tak długo coraz bardziej się bałam. Strasznie zmarzłam. Boję się,że wrócę,albo będę musiała spędzić tu noc. Usłyszałam,że ktoś idzie strach ogarnął moje ciało jeszcze bardziej szybko stanęłam i wzięłam jakiś kij dla obrony własnej. Kiedy ten ktoś był w zasięgu moich oczy uderzyłam go w brzuch z całej siły.
-Au – zaczęłam uciekać,ale rozpoznałam głos Liama
-Liam?
-Nathalie?
-Boże Liam tak bardzo cię przepraszam – podbiegłam do niego i kucnęłam obok niego -Bardzo cię boli? -miałam wyrzuty sumienia,ale skąd mogłam wiedzieć,że to on
-Masz dużo siły w sobie – pomogłam mu wstać
-Przepraszam nie wiedziałam,że to ty – przytuliłam go
-Nic ci się nie stało?
-Nie tylko zmarzłam
-Załóż moją bluzę – podał mi ubranie
-A ty?
-Ty bardziej zmarzłaś
-Dziękuje – szybko założyłam jego bluzę
-I co cieplej?
-Tak
-To dobrze,wracajmy
-A znasz drogę? -zapytałam z nadzieją w głosie
-Damy radę wyjdziemy obiecuję
-Wierzę ci
Szliśmy i szliśmy jakby ten las w ogóle się nie kończył. Nie miałam już sił byłam zmęczona,głodna i spragniona.
-Nie dam rady Liam – usiadłam na drzewie
-Już niedaleko
-Liam łazimy tak już dobrą godzinę to nie ma sensu
-Wszystko ma sens – usiadł koło mnie i objął mnie ramieniem wtuliłam się w jego klatkę piersiową
-Kłóciliście się to ja poszłam po te patyki,ale nie wiedziałem,że się zgubię
-Nikt tego nie mógł przewidzieć
-Liam patrz – pokazałam mu bo w oddali zauważyłam gaszące się ognisko
-Mówiłem,że znajdziemy drogę – wstaliśmy i ruszyliśmy w dalszą drogę
Oczami Harrego
-Harry uspokój się znajdą się na pewno – uspokajał mnie Niall
-A co jeśli oni już....... - zacząłem obstawiać wszystko nawet te najgorsze scenariusze
-Nie mów tak oni przyjdą – powiedziała Lucy która też wysiadła psychicznie
-Patrzcie! - krzyknął Louis z oddali zauważyłem Liama który przytulał Nathalie. Szybko do nich pobiegłem.
-Boże Nathalie tak się o ciebie martwiłem – przytuliłem ją mocno
-Wiesz jak się bałam?
-Wyobrażam to sobie
-Już myślałam,że mnie nie znajdziecie
-Liam cię odnalazł
-Uderzyłam go
-Czym? - zdziwiłem się
-Kijem,ale to było w obronie własnej nie wiedziałam,że to on
-Ważne,że się odnalazłaś
-Jestem zmęczona chce iść spać
-Idź
Oczami Nathalie :
Przywitałam się z każdym i poszłam spać reszta też.
------------------------------------------------------------------
Rozdział 15

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 14

Kilka dni później :
Jestem chora. Strasznie źle się czuję. Ciągle mam gorączkę i czasami wymiotuje krwią. Byłam w szpitalu. Harry mnie tam zawiózł. Lekarz powiedział,że złapałam jakiegoś wirusa. Biorę antybiotyki,które są ohydne. Wstałam by się przebrać.http://img.stylistki.pl/sets/dresy-1404633933-s433316.jpg?v=0 Ciepły prysznic,przebrałam się i położyłam do łóżka. Gardło cholernie mnie bolało przez co tylko szepczę. Usłyszałam pukanie a po chwili pojawił się Liam.
-Hej,jak się dziś czujesz? -zapytał siadając na łóżko
-Tak jak wczoraj – wyszeptałam a po chwili zaczęłam kaszleć
-Wzięłaś leki?
-Jeszcze nie – wydmuchałam nos
-Zaraz ci przyniosę – wstał
-Dziękuje – powiedziałam i delikatnie się uśmiechnęłam. Kiedy wyszedł zamknęłam oczy,cały czas chciało mi się spać. Usłyszałam jak ktoś wchodzi,ale drzwi jakoś długo się nie zamykały. Otworzyłam oczy i zamarłam. Stali tam Liam,Zayn,Harry,Niall,Louis,Lucy i tata. Harry trzymał tort ze świeczkami. Usiadłam na łóżku. Po chwili wszyscy zaczęli mi śpiewać sto lat. Dopiero teraz wiedziałam,że dziś mam urodziny. Miałam łzy w oczach.
-Wszystkiego najlepszego siostrzyczko,pomyśl życzenie – usiadł koło mnie na torcie było 18 świeczek,szybko pomyślałam życzenie i z dmuchałam świeczki.
-Dziękuje braciszku – przytuliłam się do niego pociągając nosem
-To jest prezent ode mnie – podał mi pakunek,spojrzałam na niego uśmiechał się. Otworzyłam go a tam był srebrny wisiorek i ramka z naszym zdjęciem.
-Jest piękny dziękuje – przytuliłam go
-Cieszę że ci się podoba
Od reszty chłopaków dostałam zestaw biżuterii i 18 róż. Od Lucy bluzkę z napisem ''Kocham moją przyjaciółkę ♥ '' i buty o których marzyłam.
-A to ode mnie mam nadzieję,że ci się spodoba – powiedział tata i podał mi pudełko. Otworzyłam i myślałam,że moje oczy wyjdą z orbity. Były tam kluczyki do samochodu i pieniądze.
-Tato....-nie wiedziałam co powiedzieć
-Kiedy wyzdrowiejesz zapiszesz się kurs prawa jazdy
-Dziękuje ci tato – przytuliłam go
-Nie ma za co kotku
-Nathalie ktoś jeszcze chciałbym ci złożyć życzenia – powiedział Harry
-Kto? - a po chwili w drzwiach pojawiła się postać mamy. Wszyscy wyszli zostawiając nas same. Mama usiadła na łóżku.
-Wszystkiego najlepszego kochanie – złapała mnie za rękę,ale ja szybko ją odsunęłam. Spuściła głowę
-Po co tu przyszłaś? - zapytałam
-Córeczko posłuchaj mnie
-Mamo ja nie chcę słuchać,nie chce – spuściłam głowę roniąc jedną samotną łzę,którą szybko starłam
-Nathalie proszę nie odrzucaj mnie – jej głos łamał się a nawet chyba płakała. Spojrzałam na nią delikatnie
-Wiesz jak mnie zraniłaś? Ciągle tylko ta Bella a ja jestem ta gorsza
-Ja chciałam dla ciebie dobrze
-Coś ci jednak nie wyszło
-Nathalie wybacz mi – płakała teraz byłam na 100% tego pewna. Poczułam ukłucie w sercu widząc jak moja mama płacze i to przeze mnie. Nigdy tego nie chciałam a teraz to właśnie się dzieje. Nie wytrzymałam bycia taką jaką byłam kilka dni wcześniej,przytuliłam mocno mamę też płacząc.
-Mamo nie płacz,przepraszam nie chciałam tego – płakałyśmy razem
-Ja też córeczko przepraszam
-Bardzo cię kocham mamo
-Ja ciebie też córeczko
-Mam coś dla ciebie – wstała i podeszła do drzwi,wzięła pakunek i podała mi
-Co to?
-Zobacz – w środku leżała moja lalka z dzieciństwa którą bardzo kochałam.
-Moja lalka – uśmiechnęłam się
-Pamiętam jak ją zgubiłaś,wtedy bardzo płakałaś a później okazało się,że leżała obok twoich misi.
-Spędziłam z nią całe moje dzieciństwo,bardzo ci dziękuje – przytuliłam ją
-Jest tam coś jeszcze – zdziwiona spojrzałam na mamę zobaczyłam,że na dnie leży srebna bransoletka.
-Jest piękna
-Po twojej babci chciała ci go dać
-Ale mnie nie było – czułam jak łzy podchodzą mi do oczu
-Tak mi przykro,że nie zdążyłaś się z nią pożegnać
-Mi też
-Załóż ją niech przynosi ci szczęście – założyłam ją
-Dziękuje – usłyszałam jak ktoś wchodzi zobaczyłam Harrego i tatę
-Pogodziliście się? - zapytał tata
-Tak – powiedziała mama przytulając mnie
-I bardzo dobrze nareszcie cała rodzina w komplecie – usiedli obok nas tata przytulił mamę a ja przytuliłam się do Harrego.
-Nathalie mam dla ciebie jeszcze jeden prezent – powiedział Harry
-Jeszcze jeden?
-Otwórz – podał mi małe pudełeczko otworzyłam zobaczyłam klucze – Po co mi klucze?
-Jak wyzdrowiejesz zamieszkasz ze mną oczywiście jeśli chcesz – otworzyła buzie w szoku
-Czy ty mówisz serio?
-Tak
-Oczywiście,że chce boże to niesamowite – przytuliłam go bardzo się ucieszyłam – Ale ja sama organizuje swój pokój
-Okej
-Jak się czujesz kochanie? - zapytała mama
-Z dnia na dzień jest lepiej choć i tak czuję się słabo
-Moja biedna,połóż się zaraz zrobię ci ciepłego rosołu to dobrze ci zrobi
-Mamo nie trzeba
-Nie marudź – i wyszła położyłam się i zamknęłam oczy
-To my też pójdziemy chce ci się spać – powiedział tata
-Yhy – wymruczałam oni też wyszli spałam może godzinę kiedy ktoś wszedł.
-Nathalie wstawaj zjedz zupę – obudziłam się i usiadłam na łóżku. Mama podała mi zupę niesamowicie pachniała.
-Dziękuje
-Ważne abyś wyzdrowiała – uśmiechnęłam się delikatnie
-Jest pyszna – powiedziałam jedząc
-Bardzo się cieszę,że ci smakuje. Kochanie ja muszę już iść
-Okej
-Ale i tak jutro cię odwiedzę
-Mam taką nadzieję
-Top zdrowiej i widzimy się jutro
-Tak
-Pa córeczko
-Pa mamo
Wyszła a ja jadłam. Kiedy talerz był pusty postanowiłam zejść na dół a przy okazji wynieść talerz. Wstałam i powoli zeszłam. Chłopaki siedzieli na dole i gadali o czymś.
-Co robicie? - zapytałam
-A ty co tu robisz? - zapytał Harry
-Nie chce mi się już leżeć to przyszłam na dół
-Niech ci będzie
Poszłam do kuchni włożyłam naczynie do zmywarki i nalałam sobie soku. Usłyszałam,że ktoś wchodzi odwróciłam głowę i zobaczyłam Liama.
-To tylko ja – uśmiechnął się
-Patrzyłam kto wchodzi – stanął obok mnie
-Chciałbym się czegoś ciebie zapytać – zaczął
-Słucham
-Za dwa miesiące moja siostra Nicole bierze ślub i chciałabyś pójść ze mną? - szok tyle mogę powiedzieć zaskoczył mnie tym pytaniem serio.
-A Bella zaproś ją przecież z nią chodzi – posmutniał nie wiem czemu
-Zerwała ze mną – kolejne zaskoczenie
-Jak to? - odłożyłam szklankę
-Powiedziała,że nie jesteśmy sobie pisani,ale przecież ja ją kochałem
-Tak mi przykro – przytuliłam go żeby choć trochę dodać mu otuchy
-Teraz czujemy się tak samo co nie?
-To znaczy?
-Ciebie zostawił Tom a mnie Bella
-Widocznie nie mamy szczęścia w byciu w związku
-Tak – zaśmiał się ja też
-To jak?
-Oczywiście,że z tobą pójdę będzie mi bardzo miło – uśmiechnęłam się
-Bardzo ci dziękuje – pocałował mnie w policzek
-Nie ma za co,a teraz chodźmy do reszty bo zaraz sobie pomyślą nie wiadomo co
-Zapewne
Poszliśmy do salonu usiadłam obok Harego i Liama okryłam się szczelnie kocem i spędziliśmy cały dzień.
----------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 14

wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 13

2 dni później Oczami Liama:
Nathalie chciała u nas zostać. Cieszę się z tego powodu,ale martwi mnie jej zachowanie. Ciągle siedzi w pokoju a jak schodzi na dół jest nieobecna. Wszyscy się o nią martwimy.
Oczami Nathalie :
Chyba wszyscy zauważyli moje zachowanie. Nie chce z nikim gadać a jak nawet coś mowie to tylko tak lub nie. Mam przed oczami tą scenę na urodzinach Lucy a później sceny kiedy on mnie dotykał. Boję się spać w nocy. Dlatego mało śpię i mało jem. Wstałam i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/bardzo-luzno-1404218910-s432401.jpg?v=0 Kiedy już to zrobiłam osiadłam na parapecie i patrzyłam przez okno. Usłyszałam pukanie do drzwi. Nic nie odpowiedziałam.
-Nathalie – zaczął Harry bo to on wszedł -Tom chce z tobą rozmawiać
-Nie mam ochoty – powiedziałam nie odrywając wzroku od szyby
-Siostra ja wiem,że jest ci źle,ale daj sobie pomóc – podszedł do mnie i przytulił. Wtuliłam się w jego ciało. Łzy leciały mi jak wodospad. Było mi źle i nie ukrywałam tego ani trochę.
-Już spokojnie – nie przestawał mnie przytulać ani trochę
-Zawołaj go – powiedziałam kiedy już trochę się uspokoiłam
-Okej – wyszedł a po chwili pojawiła się postać Toma
-Nathalie – podbiegł do mnie i przytulił jednak ja tego nie odwzajemniałam. -Co się dzieje czemu nie chcesz wrócić?
-Nie chcę na razie – powiedziałam i patrzyłam przez okno
-Dlaczego?
-Nie chcę o tym gadać
-Bo?
-Bo nie chcę
-Nathalie jesteśmy parą powiedz
-Tom nie naciskaj na mnie! - krzyknęłam
-Ci idioci cię przetrzymują tu?
-Oni nie są idiotami to są moi przyjaciele! Jak śmiesz tak ich nazywać! - krzyczałam
-Wyjaśnij mi do cholery co się tutaj dzieje! - krzyczeliśmy na siebie
-Nie!
-Mam dość wybieraj albo ja albo oni! - jak on może kazać mi wybierać? Ja już dawno wybrałam -No słucham! - krzyczał
-Oni – powiedziałam
-Co?!
-Oni głuchy jesteś!
-Dobra do jutra twoich rzeczy ma nie być rozumiesz! Okazałaś się zwykłą... - nie dokończył bo wszedł Liam
-Dokończ – powiedział spokojnie,ale widziałam w jego oczach że kipi ze złości
-Wal się – ominął go i wyszedł trzaskając drzwiami łzy zaczęły lecie mi po twarzy. Payne nie czekać długo podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Kazał mi wybierać – płakałam
-Od początku wiedziałem,że to skończony dupek. Już spokojnie jestem przy tobie – kołysał mnie na lewo i prawo. Siedzieliśmy tak długo aż się nie uspokoiłam -Już okej? - spytał,ja kiwnęłam głową na tak -Chodź zjedźmy na dół coś zjeść – zeszliśmy na dół,chłopaki siedzieli i grali w Fife. Poszliśmy do kuchni. Liam zrobił mi kanapki i nalał soku.
-Mam cię karmić? - zapytał widząc,że bawię się jedzeniem zamiast jeść
-Żartujesz sobie – spojrzałam na niego
-Wcale,że nie – powiedział i przysiadł się wziął kanapkę i zaczął ją przybliżać do mnie -No Nathalie otwórz buzie -patrzyłam na niego z miną WTF?
-No nie bądź taka otwieraj – powiedział
-Liam zlituj się
-O nie nie otwieraj już – ugryzłam bułkę i opadłam obrażona na krzesło.
-Jesteś okropny
-Sama się o to prosisz a teraz kolejny gryz
-Liam – spojrzałam na niego z politowaniem
-A teraz za tatę – kolejny gryz i kolejny aż zjadłam wszystkie kanapki -Jestem z ciebie dumny – powiedział całując mnie w policzek
-I tak jesteś okopmy – wypiłam sok i włożyłam do zmywarki. Poszliśmy do reszty usiadłam między Niallem a Louisem.
-I jak tam Nati? - zapytał Louis
-Źle – powiedziałam smutna podciągnęłam nogo do brzucha i położyłam na kolanach głowę.
-A co się stało?
-Tom rzucił Nathalie – kiedy powiedział to Liam do moich oczy napłynęły łzy. Poczułam,że Horan przytula mnie.
-Nati to był zwykły kretyn
-Kochałam go
-Przecież świat nie kończy się na jednym znajdziesz kiedyś tego prawdziwego chłopaka,który pokocha cię za to jaka jesteś – powiedział Louis uśmiechnęłam się delikatnie do niego.
-Nie płacz już -powiedział Niall
-Nie będę i nie zamierzam przez niego płakać – otarłam łzy
-I to mi się podoba
-Gracie w Fife?
-No -powiedział Malik grając
-Mogę i ja?
-A chcesz? - zapytał Harry
-Chce
-To chodź będziemy grać na spółkę – przesiadłam się do Harrego
-To ja pójdę zamówić pizze
-Dobry pomysł
Graliśmy dość długo. Razem z Harrym wygraliśmy. Dobrze nam szło nie chwaląc się. Jedliśmy pizze popijając colą. Jutro będę musiała to jakoś spalić przecież dbam o formę. Cały czas rozmawialiśmy.
-Jutro będę musiała do niego pojechać- powiedziałam bawiąc się spodniami
-Po co? - zapytał Zayn
-Po ubrania jakie tam mam
-Mogę z tobą pojechać – powiedział Liam
-Będzie mi bardzo miło – uśmiechnęłam się
-Ejj oglądamy jakiś film? - zapytał Louis
-Jaki? - spytałam
-Najlepiej jakiś horror
-O nie ja nie lubię horrorów – powiedziałam
-Nathalie nie peniaj
-Nie to wy sobie oglądajcie a ja pójdę do pokoju – chciałam wstać,ale Louis posadził mnie z powrotem
-To co oglądamy? - Harry poszedł do półki z filmami ja usiadłam obok Liama
-Jak będziesz się bała przytul się do mnie – wyszeptał Payne
-Na pewno skorzystam – wyszeptałam też
-O to jest świetne – zadowolony Harry wsadził płytę do DVD
-Co to? - zapytał Zayn
-Grave Encounters
-Oo słyszałem,że to świetny horror – powiedział Niall wchodząc z popcornem
Zaczęliśmy oglądać. Jak to początek nie był w ogóle straszny,ale później to był jakaś masakra. Ciągle zakrywałam oczy i przytulałam się do Liama. Czekałam tylko na koniec.
-Bu!-krzyknął Tomlinson mało zawału nie dostałam a Niall to nawet popcorn wysypał
-Ty idioto wiesz jak mnie wystraszyłeś! - wzięłam pobliską poduszkę i zaczęłam go bić.
-Żebyście widzieli swoje miny – Louis przewracał się ze śmiechu
-Dobra uciszcie się chce oglądać – powiedział Harry
-I tak ci tego nie daruje – powiedziała do Louisa,powróciliśmy do dalszego oglądania. Na szczęście szybko się skończyło. Poszłam na górę bo byłam zmęczona. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się spać. Szybko zasnęłam. 
----------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 13

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 12

Nadszedł ten dzień. Urodziny Lucy. Wstałam wcześnie i poszłam się ubrać.http://img.stylistki.pl/sets/c66d68f23d9ed7adb433c37d4406bd1d-1404121504-s432067.jpg?v=0 Musiałam dziś wszystko przygotować. Gdy wykonałam wszystkie poranne czynności zbiegłam na dół. Tom jadł śniadanie.
-Hej kochanie – powiedziałam i pocałowałam go w polik.
-No hej,jesteś głodna? - zapytał wstając
-Tom siedź sama sobie zrobię,ty jedz – powiedziałam wyciągając szynkę,ser i bułki. Zrobiłam sobie herbaty i wszystko zajadałam.
-To o której jest impreza? - zapytał
-O 15
-Masz wszystko gotowe?
-Nic nie mam gotowego,ale najważniejsze,że klub zamówiłam już wcześniej
-Pomogę ci
-Na prawdę?
-Oczywiście specjalnie wziąłem sobie wolne dziś
-Dziękuje kochany jesteś – podeszłam do niego i pocałowałam go
-To co zbieramy się? - wstał
-Jasne nie będziemy tracić czasu
Posprzątaliśmy a potem założyłam buty. Wyszliśmy i wsiedliśmy do samochodu Toma. Droga nie zajęła nam dużo czasu. Wysiedliśmy i od razu skierowaliśmy się do klubu. Szczerze mówiąc jeszcze nigdy w nim nie byłam. Był on duży nawet bardzo. Parkiet,fotele ze stolikami,bar.
-Tom mam do ciebie prośbę – powiedziałam
-Słucham?
-Zamówiłam dużo balonów i trzeba je odebrać
-Okej pojadę po nie
-Serio?
-No pewnie
-Jesteś wielki dziękuje – przytuliłam go
-A co z tortem?
-Mają niedługo dowieźć
-Dobra to ja jadę
-Uważaj na siebie
-Już myślałem,że powiesz żebym uważał na balony
-Balony nie zastąpią mi ciebie – zarzuciłam swoje ręce na kark Toma.
-Jesteś słodka – pocałował mnie w nos. Zachichotałam.-Kocham cię Nathalie
-Ja ciebie też Tom – po chwili tkwiliśmy w pocałunku. Nie na długo. Usłyszeliśmy krzyki chłopaków. Oderwaliśmy się od siebie. Biegli w naszą stronę. Uśmiechnęłam się szeroko.
-Nati cześć! - krzyknął Louis i rzucił się na mnie
-Louis cześć,ale nie musisz mnie dusić widzieliśmy się wczoraj – zaśmiałam się
-Ohh sorry
-To ja jadę – wtrącił się Tom
-Dobra
-Do zobaczenia
-Paa – i wyszedł. -Co wy tu robicie? - zapytałam chłopaków
-Pomyśleliśmy,że będziesz potrzebować pomocy – powiedział Harry
-Ooo jesteście kochani
-Wiemy ma się te uroki – powiedział Louis poprawiając włosy. Zaczęłam się śmiać.
-To co mamy robić? - zapytał Niall
-Hmm możemy umyć podłogę,założę się,że jeszcze nie była myta
-No to do dzieła – powiedział Liam. Wzięliśmy wszystkie potrzebne nam rzeczy przy okazji włączyłam muzykę. Zabawa się zaczęła. Bawiliśmy się świetnie. Musiałam to nagrać. Louis biegał z mopem.
-Louis ty idioto! - krzyknął Zayn. Pewnie spytacie dlaczego? Otóż pan Tomlinson przewrócił wiaderko z wodą i trochę wylało się na Malika. Gdybyście widzieli jego minę. Bezcenna. Cała woda była na podłodze.
-I co my teraz zrobimy? - zapytał Harry,ale ja wpadałam na świetny pomysł. Zauważyłam wcześniej duże gąbki,które miały miejsce na wsadzenie ręki. Wsunęłam je na nogi.
-Zakładajcie – rzuciłam każdemu i kazałam założyć na nogi. Na szczęście było tam ich więcej
-I co mamy robić? - zapytał Niall
-Będziemy jeździć na łyżwach – ten pomysł był genialny. ''Jeździliśmy'' przez dłużysz czas wygłupiając się w najlepsze. Nim się obejrzeliśmy podłoga błyszczała i byłą sucha.
-Genialne to było – powiedział Liam
-Tak – zjedliśmy gębki i położyliśmy wszystkie rzeczy na ich miejsce. Tom właśnie wszedł z jednym kartonem balonów.
-I jak było? - spytałam podbiegając do chłopaka
-Okej balony już mamy
-Tylko jeden karton? - zdziwiłam się
-Nie drugi jest w bagażniku
-Pójdę po niego
-Nie Nathalie ty trzymaj ten a ja pójdę po drugi – podał mi pudełko
-Okej. Chłopaki trzeba to wszystko napompować! - krzyknęłam. Usiedliśmy na podłodze w kółku i zaczęliśmy dmuchać. Wydawało się to banalne,ale uwierzcie takie nie jest. Louisowi w ogóle nie wychodziło. Żartował sobie ile mógł.
-Ogarnij się Tomlinson bo niedługo wszystko się zaczyna a my w proszku – powiedział Zayn
-Ojj dobrze dobrze – powiedział. Po jakimś czasie wszystkie balony były napompowane. Udekorowaliśmy salę tak jak planowałam. Końcowy rezultat był niesamowity. Byłam zachwycona.
-Jest cudownie – powiedziałam przytulając się do Toma
-Lucy będzie zachwycona – powiedział Zayn
-Właśnie o to mi chodziło
-Jesteś wspaniała – powiedział Tom całując mnie w polik
-Muszę wam podziękować,bardzo się cieszę,że mi pomogliście. Dziękuje – przytuliłam każdego po kolei.
-Ejj czy my nie musimy się czasem już zbierać jest 13:59 – powiedział Harry
-O cholera rzeczywiście dobra wracam – wszyscy podbiegliśmy do wyjścia. Ja z Tomem wsiedliśmy do jego samochodu i z piskiem opona wróciliśmy do domu. Kiedy już tam dojechaliśmy szybko pobiegłam do łazienki. Szybki prysznic. W bieliźnie poszłam do szafy. Wyjęłam sukienkę.http://img.stylistki.pl/sets/6839e03f400de078382eae02273023c5-1403892192-s431594.jpg?v=0 Wróciłam do łazienki. Ubrałam się. Potem umalowałam. Jeszcze kilka drobiazgów i byłam gotowa. Zeszłam na dół tam już czekał Tom. Był ubrany w koszulę w kratkę,rurki i buty. Wyglądał bardzo przystojnie.
-Ślicznie wyglądasz - powiedział Tom łapiąc mnie za biodra
-Ty też niczego sobie – ugryzłam dolną wargę
-Idziemy?
-Jasne – zamknęliśmy dom wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do klubu. Kiedy weszliśmy goście już byli. Chłopaki stali na scenie oprócz Zayna bo to on pojechał po naszą solenizantkę.
Oczami Lucy:
Dziś są moje 18-ste urodziny. Tak długo na nie czekałam. Nikt nie złożył mi życzeń. No oprócz rodziców,siostry i dziadków. Myślałam,że Zayn i Nathalie pamiętają. Myliłam się kolejny raz. Weszłam na fejsa. O przynajmniej moi znajomi pamiętali i złożyli te durne życzenia. Podziękowałam. Usłyszałam jak ktoś puka.
-Proszę! - nie odrywałam wzroku od laptopa bo wiedziałam,że wchodzi albo mama albo Maya. Ktoś wszedł.
-Wszystkiego najlepszego kochanie – poznałam ten głos. Powoli odwróciłam wzrok. Stał tam Zayn ubrany w białą koszule,czarne rurki. W ręku miał czerwone róże i duże białe pudełko. Zdziwiłam się. Wstałam. Zaczął podchodzić bliżej a już po chwili tkwiliśmy w głębokim pocałunku. Byłam zdziwiona jeszcze bardziej. Nic z tego nie rozumiałam.
-Zayn co się dzieje? - spytałam kiedy się od siebie oderwaliśmy
-Przebieraj się zabieram cię gdzieś – podał mi białe pudełko. Jeszcze bardziej tego nie rozumiałam
-Ale po co? - spojrzałam w jego czekoladowe oczy
-Kotku zasuwaj do łazienki później ci wszystko wyjaśnię – zrobiłam to o co poprosił. Kiedy otworzyłam pudełko byłam w szoku. Była tam piękna sukienka,szpilki i biżuteria. Miałam łzy w oczach. Szybko przebrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/bbebab4e5883cf3b242cc5e353f76da5-1403890032-s431587.jpg?v=0 Potem umalowałam. Założyłam biżuterię i szpilki. Wyszłam a Malik już na mnie czekał.
-Wyglądasz zjawiskowo kochanie – powiedział całując mnie
-Dziękuje,a czy teraz mi wszystko wyjaśnisz?
-Nie
-Dlaczego? - uniosłam brew do góry
-Chodź jesteśmy już spóźnieni – wziął mnie za rękę i szliśmy do jego samochodu.
-Gdzie? - spytałam kiedy wsiadaliśmy
-Kotku nie wszystko naraz. Załóż to – podał mi czarną opaskę. Zaczęłam się bać. Spojrzałam się na niego ale on się uśmiechał. Założyłam a Malik zawiązał mi ją. Poczułam,że jedziemy. Jechaliśmy może 10 minut? Sama nie wiem. Zatrzymaliśmy się,Zayn wysiadł. Potem poszedł otworzyć mi drzwi. Złapał mnie za ręce.
-Kochanie nie bój się – powiedział przytulając mnie do siebie
-Łatwo cie powiedzieć
-Zaraz będziemy na miejscu – szliśmy kawałek. -Jesteś gotowa? -spytał
-Tak -powoli zdjął mi opaskę. Zobaczyłam,że jestem w klubie a na dole stoją moi przyjaciele,koleżanki i koledzy. Wszyscy zaczęli śpiewać mi sto lat. Łzy szczęścia leciały mi po twarzy. Nie sadziłam,że zrobili mi przyjęcie urodzinowe. Po tym jak skończyli śpiewać. Zeszłam na dół. Nathalie szła w moją stronę. Przytuliłam się do niej. Płakałam ze szczęścia.
-Wszystkie najlepszego kochanie – powiedziała dalej przytulając mnie
-Ja myślałam,że zapomniałaś – powiedziałam
-Nigdy bym nie zapomniała,no nie płacz już bo i ja będę – odkleiliśmy się od siebie
-Boże jesteś wspaniała
-Mam jeszcze dla ciebie prezent – podała mi pakunek
-Co to?
-Otwórz – patrzyła na mnie z uśmiechem. Otworzyłam a tam zobaczyłam złotą bransoletkę z napisem ''Najlepsza przyjaźń pod słońcem'',dalej była ramka z naszym zdjęciem. Przytuliłam ją mocno.
-Bo mnie udusisz – zaśmiałam się
-Bardzo ci dziękuje
-Nie ma za co
-Jest uwierz jest - zaśmiałyśmy się a potem przyszedł czas na życzenia innych. Dostałam mnóstwo prezentów. Ale one nie były najważniejsze. Kiedy wszyscy już złożyli mi życzenia. Przyszedł czas na zabawę. Chłopacy zaśpiewali kilkanaście swoich piosenek. Świetnie się bawiłam. Potem za chłopaków przyszedł DJ. Nie piłam dużo,ale trochę tak.
Oczami Nathalie :
Jestem zadowolona,że Lucy to wszystko się spodobało. Taki był mój cel. Tańczyłam dużo z Tomem i oczywiście z chłopakami też. Ja,Tom, i Liam nie piliśmy w ogóle. Pewnie się zdziwcie,ale ja nienawidzę alkoholu. Tom nie pił sama nie wiem dlaczego podobnie tak jak z Liamem. Widziałam jak Lucy szaleje z Zaynem na parkiecie. Uśmiechnęłam się. Wszyscy byli już nieźle wypici. Wcale mnie to nie zdziwiło. Poczułam,że muszę skorzystać z łazienki. Toma nie było obok mnie. Wstałam i poszłam do łazienki. Kiedy już wszystko załatwiłam do musiałam wyszłam.
-Hej laleczko – powiedział jakiś chłopak. Nic mu nie odpowiedziałam. Po chwili poczułam jak łapie mnie za rękę. Odwrócił mnie w swoje stronę. -Czemu taka jesteś?
-Puść mnie – warknęłam
-Cukiereczku wyluzuj – zaczął mnie dotykać. Łzy nachodziły mi do oczy
-Puść mnie! - zaczęłam się wyrywać,ale na marne. Byłam za słaba
-Nie szarp się tak – ciągle mnie dotykał. Chciałam umrzeć. Po chwili poczułam,że mnie puszcza. Zobaczyłam, wściekłego Liama,który odciągał tego chłopaka.
-Mówiła,żebyś ją puścił głuchy jesteś?! - krzyknął
-Boże stary wyluzuj zabawić się nie można?
-Ja ci się zabawie – zaczął go bić a kiedy już leżał kopał go. Odciągnęłam Liama a kiedy spojrzała na mnie pokazałam mu głową na nie. Łzy leciały po mojej twarzy. Przytulił mnie. Moczyłam mu koszulę.
-Chodź wyjdźmy na dwór ochłoniesz – powiedział ciągle mi przytlał. Byłam roztrzęsiona. Kiedy wyszliśmy z budynku usiedliśmy na ławce. Ciągle płakałam. -Już spokojnie nie płacz już – kołysał mnie.
-Gdybyś nie przyszedł to ja nie wiem co bym zrobiła – łkałam
-Ale przyszedłem,jesteś bezpieczna – pocałował mnie w głowę
-Dziękuje ci
-Jesteś moją przyjaciółką nie pozwoliłbym,żeby ktoś ci coś zrobił. Nigdy. - ciągle coś do mnie mówił,ale ja już nie słuchałam bo usnęłam.
Oczami Liama :
Kiedy zobaczyłem zapłakaną Nathalie i tego chłopaka,który się do niej dobierał bylem wściekły. Dobrze,że przyszedłem na czas. Kiedy siedzieliśmy na ławce,zobaczyłem,że Nati śpi. Wziąłem ją na ręce i wsadziłem do mojego samochodu. Postanowiłem zawieźć ją do nas. Sam zająłem miejsce i ruszyliśmy. Kiedy dojechaliśmy wziąłem śpiącą Nathalie na ręce i zaniosłem do mojego pokoju. Położyłem ją na łóżku zdjąłem szpilki i przykryłem kołdrą. Sam poszedłem do pokoju gościnnego. Wziąłem prysznic napisałem Harremu smsa,ze Nathalie jest u nas i zasnąłem....
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 12

czwartek, 26 czerwca 2014

Rzodział 11

Jak każdego ranka wstałam i ubrałam się.http://img.stylistki.pl/sets/99c9ec3e888dd32f8dac4284f57d14dd-1402860752-s429078.jpg?v=0 Jutro są urodziny Lucy więc postanowiłam,że zrobię jej imprezę urodzinową. Zeszłam na dół.
-Tom a ty nie idziesz do pracy? - zapytałam chłopaka,który chodził po kuchni i robił śniadanie
-Oo dzień dobry Nathalie właśnie zraz się zbieram. Zrobiłem ci śniadanie
-Kochany jesteś dziękuje
-To ja się zbieram pa kochanie – pocałował mnie w usta
-Paa – zjadłam spokojnie a kiedy to zrobiłam posprzątałam. Postanowiłam zadzwonić do przyjaciółki i uprzedzić ją,że idziemy na koncert. Wyjęłam telefon i wyszukałam numer Lucy.
-Halo? - powiedziała zaspana,oczywiście wiedziałam,że spała bo ona raczej nie jest rannym ptaszkiem i potrafi spać i do 12.
-Dzień dobry kochanie – powiedziałam słodkim głosem
-Wiesz,że cię zabiję?
-Też cię kocham
-O co chodzi,że dzwonisz
-O 17 masz być naszykowana zabieram cię w pewne miejsce
-Mam się bać?
-Oczywiście,że nie
-Dobra to przyjdź 16:30
-Będę o 16
-No okej
-No to paa
-Pa
Spojrzałam na zegarek była 09:05. Postanowiłam pójść do chłopków jutro będą mi potrzebni. Założyłam buty,zamknęłam dom i poszłam. Byłam u nich po 30 minutach. Zapukałam do drzwi.
-Nathalie jak miło cię widzieć wejdź – w drzwiach stał Louis. Weszłam i zdjęłam buty. Poszłam do salonu.
-Chcesz się czegoś napić? - zapytał
-Może soku
-Okej – po chwili Tomlinson podał mi szklankę w napojem. Podziękowałam mu.
-A gdzie reszta? - zapytałam
-Poszli na zakupy sama rozumiesz jak Niall się dorwie do lodówki do ciężko go z stamtąd wygonić
-Cały Niall – zaśmiałam się a po chwili usłyszeliśmy jak ktoś chodzi. Zaraz byli to chłopaki.
-Nathalie cześć – powiedział Niall i przytulił mnie
-Cześć Niall
-Co ty tu robisz?
-Przyszłam bo jesteście mi potrzebni
-Co się stało? - zapytał Harry
-Jutro są urodziny Lucy i chcę jej zrobić przyjęcie urodzinowe. I chciałam was poprosić byście zaśpiewali kilka swoich piosenek
-Nathalie bardzo chętnie – powiedział Zayn, szeroko się uśmiechnęłam
-Boże dziękuje wam – przytuliłam ich,byłam bardzo szczęśliwa. Siedziałam u chłopaków do 15. Pożegnałam się z nimi i poszłam do domu. Kiedy tam doszłam poszłam wziąć szybki prysznic. Wytarłam się i ubrałam się. http://img.stylistki.pl/sets/2c0a25cd88a423501f28de27915eaf33-1403519503-s430625.jpg?v=0Lekki makijaż i byłam gotowa. Napisałam kartkę Tomowi że zabieram Lucy na koncert i żeby się nie martwił. Doszłam do domu przyjaciółki równo o 16. Zapukałam a po chwili otworzyła mi mama Lucy.
-Dzień dobry – powiedziałam
-Dzień dobry Nathalie wejdź – weszłam do salonu zdejmując buty
-Jest Lucy? - zapytałam
-Tak na górze
Poszłam na górę. Zapukałam do drzwi Lucy. Kiedy usłyszałam kiedy krzyczy proszę weszłam. Leżała na łóżku przy laptopie i słuchała piosenek Austina.
-Hej – powiedziałam
-O hej Nati siadaj – usiadłam obok niej. Była jakaś smutna
-Czemu jesteś smutna? Pokłóciłaś się z Zaynem?
-Nie to nie o to chodzi
-A o co?
-Dziś Austin gra koncert w Londynie a mnie nie będzie – westchnęła ''Właśnie niedługo na nim będzie'' pomyślałam
-Tak mi przykro,ale wiesz na pewno jeszcze kiedyś uda ci się pojechać na jego koncert
-To moje marzenie
-Ejj jest już 16:30 może idź się już ubierać co?
-No okej a tak to gdzie mnie zabierasz?
-Tajemnica
-No okej nich ci będzie
Poszła do łazienki a ja korzystając z okazji weszłam na tt,Instagram i Facebooka. Nic szczególnego się nie działo. Lucy zaraz wyszła z łazienki. Ślicznie wyglądała. Ta sukienka bardzo do niej pasowała. Pomalowała się i mogliśmy iść.http://img.stylistki.pl/sets/770502a1cccad8113eebf83a3c4b2078-1403521756-s430633.jpg?v=0 Mama Lucy postanowiła nas zawieźć. Jechaliśmy jakieś 15 minut kiedy zatrzymaliśmy się pod halą. Wysiedliśmy. Podałam bilety i mogliśmy wejść. Mieliśmy miejsca w pierwszym rzędzie. Fanki powoli zaczynały się zbierać. Nim się obejrzałam wszystkie światłą zgasły. A po chwili zaczęły lecieć pierwsze słowa piosenki. Na scenie pojawił się idol Lucy. Kiedy spojrzałam na nią stała w szoku. Miała łzy w oczach. Przytuliłam ją. On ciągle była wpatrzona w Austina. Świetnie się bawiłam.
-A teraz wybiorę dziewczynę która stanie tutaj przy mnie – powiedział,wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Po chwili światłą reflektorów naświetliły Lucy. To ona pójdzie to Austina. Stała w jeszcze większym szoku. Po chwili przyszedł po nią ochroniarz. Wziął za rękę i poprowadził na scenę. Ona niepewnie weszła. Austina wziął ją za rękę.
-To jak się nazywa ta szczęściara?
-Lucy – powiedziała niepewnie
-Lucy pięknie – później zaczął śpiewać prosto w jej oczy piosenkę All I Ever Need. Płakała. Oczywiście ze szczęścia. Bardzo się ucieszyłam,że niespodzianka się udała. Kiedy piosenka się skończyła Austin przytulił moją przyjaciółkę i pocałował ją w policzek. Po chwili stałą obok mnie. Przytuliłam ją. Nim się obejrzałam koncert się skończył. Mieliśmy już wychodzić kiedy usłyszeliśmy jak ktoś nas woła. Odwróciliśmy się. Biegł do nas Austin.
-Nie chcecie zdjęcia lub może autografu? - zapytał
-Bardzo chętnie – powiedziałam ustawialiśmy się do zdjęcia. Dostaliśmy autografy i mogliśmy już wracać do domu.
-Nathalie bardzo ci dziękuję,za to co zrobiłaś – przytuliła mnie mocno.
-Ojj Lucy ja wiedziałam,że to twoje marznie
-Spełniłaś je niczego więcej już nie pragnę
-Kocham cię Lucy
-Ja ciebie też Nathalie – przytuliłyśmy się chwilę czekałyśmy na mamę Lucy. Kiedy przyjechała wsiedliśmy i pojechaliśmy. Mama Lucy podwiozła mnie pod dom Toma. Pożegnałam się z jej mamą jak i ją. Weszłam zmęczona. Było grubo po 23. Od razu poszłam pod prysznic. Umyłam się i przebrałam w piżamę. Położyłam się do łóżka gdzie spał już Tom. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i szybko zasnęłam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział 11