środa, 1 lipca 2015

Rozdział 39

Kilka dni później :
To dziś razem z Liam'em wyjeżdżamy do Grecji. Tak bardzo cieszę się z tego wyjazdu. W końcu spędzimy ten czas tylko razem. Teledysk jest już nagrany i cieszy się dużą popularnością. Z czego jestem zadowolona. Ale wracając,od wczoraj jestem już spakowana wystarczyło by jeszcze sprawdzić wszystko jeszcze raz. Wstałam dość wcześnie i od razu poszłam do łazienki z wczoraj naszykowanymi ubraniami. Wzięłam prysznic,ubrałam się,http://img.stylistki.pl/sets/do-bloga-1434994072-s472410.jpg?v=0uczesałam,pomalowałam i byłam gotowa. Sprawdziłam walizkę i razem z nią zeszłam na dół.
-Cześć – przywitał mnie Harry.
-Hej – uśmiechnęłam się.
-Gotowa na podróż? - zapytał kiedy jedliśmy już śniadanie.
-Nie mogę doczekać – powiedziałam uśmiechając się.
-Zazdroszczę wam tego wyjazdu
-To też z kimś wyjedź – powiedziałam.
-Niby z kim?
-Może z Sydney? -zapytałam.
-Dlaczego akurat z nią?
-Ojj braciszku zauważyłam,że ci się spodobała
-Aż tak to widać? - zapytał czerwieniąc się.
-Bardzo
-No dobra masz rację spodobała mi się
-No to na co czekasz?
-Ale co? - zapytał.
-Zaproś ją gdzieś,poznaj – odpowiedziałam.
-Jesteś tego pewna?
-A ty jesteś tego pewny?
-Tak
-No to ja też jestem pewna
-No okej zadzwonię do niej
-Bardzo się cieszę – uśmiechnęłam się.
-A tak zmieniając temat Liam ma po ciebie przyjechać czy ty masz dojechać na lotnisko? - zapytał.
-Ma przyjechać i właśnie powinien zaraz być – odpowiedziałam. Naszykowałam wszystko i czekałam na mojego chłopaka. Mijały minuty a jego ciągle nie było.
-Nathalie uspokój się zaraz przyjedzie – uspokajał mnie brat.
-Nie rozumiesz samolot już dawno odleciał a jego nie ma coś musiało się stać. Musze to sprawdzić jadę do chłopaków. - oznajmiłam.
-Jadę z tobą
-Okej – ubraliśmy się ciepło, wyszliśmy z domu,wsiedliśmy do Harr'ego samochodu i ruszyliśmy do chłopaków. Po 15 minutach dojechaliśmy. Wysiadłam jak poparzona z samochodu i pobiegłam do drzwi. Zapukałam i otworzył mi Louis.
-Nathalie? - zapytał.
-Cześć jest Liam?
-U siebie w pokoju chyba a co nie pojechaliście?
-Nie teraz – pobiegłam na górę nawet nie witając się zresztą. Wiedziałam gdzie jest pokój Liama więc kiedy tam dotarłam zapukałam. Nikt nie otwierał. Pomyślałam,że śpi,więc weszłam,ale nikogo nie było. W pokoju panował porządek. Sprawdziłam w łazience. Nie było jego ubrań ani kosmetyków. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do niego,ale włączała się poczta. Załamana usiadłam na łóżku. Poczułam,że na czymś siedzę. Wstałam i zobaczyłam białą kopertę. Było napisane na niej moje imię. Zdziwiona otworzyłam ją. W środku był list i jakiś wynik badań. Nic z tego nie rozumiałam,ale postanowiłam zając się listem.

"Kochana Nathalie na samym początku chciałbym cię przeprosić,że nie pojawiłem się,ale coś zmieniło moje życie. W liście dołączyłem wynik moich badań. Od kilku dni czułem się źle więc poszedłem do lekarza. Wczoraj odebrałem wyniki. Okazało się że jestem chory na białaczkę. Umieram. Wyjechałem bo tak będzie dla nas obojga lepiej.Tak bardzo cię przepraszam,że tak po prostu sobie wyjechałem. Tak wiem zachowałem się jak skończony dupek tak właśnie się czuję. Proszę cię nie płacz za mną. Najlepiej będzie jak o mnie zapomnisz. Prosiłbym cię żebyś przekazała o tym wszystkim mojej rodzinie i chłopakom. Wiem,że mogę na ciebie liczyć.Kochanie bardzo cię kocham pamiętaj o tym. Liam."
 
-To nie może być prawda – szepnęłam zapłakana. Spojrzałam jeszcze raz na wynik badań. Liam miał rację. Czemu mi nie powiedział? Przecież bym z nim była do końca. Kocham go w końcu. -Harry! - krzyknęłam zapłakana i zbiegłam na dół.
-Co się stało? - zapytał kiedy już się do niego wtuliłam.
-Li....Liam – nie mogłam się wysłowić przez płacz.
-Co się stało? Uspokój się – rzekł i usiedliśmy na kanapie.
-Liam umiera – wykrztusiłam w końcu.
-Jak to umiera? - zapytał Louis.
-Jest chory na białaczkę zobacz – powiedziałam i podałam mu wynik jak i list. Louis po przeczytaniu wszystkiego był tak samo zaskoczony co ja.
-Boże – powiedział.
-I co my teraz zrobimy? - zapytałam załamana.
-Odnajdziemy go obiecuję ci – rzekł Harry.
-Jak masz niby zamiar go znaleźć? Przecież on może być wszędzie?! - zapytałam.
-Znajdziemy go – odpowiedział.
-On umiera – powiedziałam załamana. Płakałam w ramię brata aż w końcu ze zmęczenia zasnęłam.
OCZAMI HARREGO :
Siedzieliśmy z chłopakami i próbowaliśmy dzwonić do Liama,ale on miał wyłączony telefon. Martwiliśmy się o niego a ten list załamał nas wszystkich. Nasz przyjaciel umiera a my nie możemy nic zrobić. Najbardziej przeżywa to moja siostra. Biedna od płaczu zasnęła. Jego rodzina o wszystkim już wie. Wszyscy przezywamy to samo.
-I co teraz zrobimy? - zapytał Niall.
-Nie wiem może go poszukamy, popytamy. Coś trzeba zrobić nie możemy tak sobie tu siedzieć – rzekłem.
-Masz rację – powiedział Louis.
-Wiecie ja bym sprawdzi te badania jeszcze raz – oznajmił Zayn.
-Po co skoro masz tu wszystko napisane? - zapytałem.
-Dla jeszcze większej pewności? Co nam szkodzi?
-W sumie masz rację – powiedział Louis.
-Ale na pewno lekarze nam nie dadzą wyników – powiedział Niall.
-A rodzice Liama? - zapytałem.
-Tak to jest to zadzwonimy do nich i jutro wszystko się okażę – rzekł Louis.
Tak jak powiedzieliśmy tak zrobiliśmy. Rodzice Liama też chcieliby się upewnić. Wystarczyło poczekać do jutra. Nie chciałem już Nathalie budzić więc postanowiłem,że na noc zostaniemy tutaj. 

-------------------------------------------------------
Rozdział 39



środa, 3 czerwca 2015

Rozdział 38

Dwa dni później :
Dziś chłopaki nagrywają kolejną część teledysku Night Changes. Teraz jest kolej Harr'ego,wczoraj był Liam. Wstałam dość wcześnie i od razu skierowałam się do szafy. Wyjęłam ubrania i poszłam do łazienki. Szybki prysznic,ubrałam się,pomalowałam,uczesałam i byłam gotowa.http://img.stylistki.pl/sets/cher-lloyd---i-wish-1380232882-s366275.jpg?v=0 Zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie dwie kanapki i nalałam soku. Wcześniej dałam jeść mojemu pieskowi.
-Hej – powiedział wchodząc do kuchni Harry.
-Hej – odpowiedziałam i zajadałam się kanapkami.
-Wyspałaś się? - zapytał.
-Nie za bardzo a ty?
-W sumie tak – uśmiechnął się przez co ja zrobiłam to samo. Odkąd poznał Sydney chodzi cały czas uśmiechnięty cieszyło mnie to bardzo.
-Gotowy do nagrywania? - zapytałam kiedy jedliśmy wspólnie śniadanie.
-Tak
-Nie denerwujesz się?
-Ani trochę
-To dobrze,mam do ciebie pytanie
-Pytaj
-Nie będzie przeszkadzało Paul'owi,że spóźnię się z godzinę lub dwie chciałabym pojechać z Loki'm do weterynarza.
-Nie,a coś się z nim stało? - zapytał spoglądając na jedzącego pieska.
-Nie po prostu dziś ma badanie kontrolne
-Nie no spoko przekażę mu,że się spóźnisz
-Dziękuje
-Nie ma sprawy
-Okej to my się już zbieramy
-Okej
-Zobaczymy się na nagrywaniu
-Tak
Wzięłam pieska na ręce i poszliśmy do drzwi. Ubrałam się ciepło,wzięłam torebkę i wyszliśmy. Poszłam do samochodu. Włożyłam Loki'ego na siedzenie a sama zajęłam miejsce za kierownicą. Droga zajęła nam 30 minut ponieważ były korki. Kiedy dojechaliśmy na miejsce wzięłam szczeniaczka i weszliśmy do budynku. Zajęliśmy miejsce w poczekalni i czekaliśmy grzecznie na swoją kolej. Po 20 minutach usłyszałam swoje nazwisko. Wstałam i udaliśmy się do pokoju.
-Dzień dobry panno Styles – powitał mnie przemiły doktor.
-Dzień dobry – uśmiechnęłam się delikatnie.
-Piesek nie sprawiał żadnych problemów? Czuł się dobrze? - zapytał ściągając bandaż.
-Wszystko było dobrze – rzekłam przyglądając się temu co robił doktor.
-To dobrze, widać że rany bardzo dobrze się goją z czego jestem zadowolony.
-Cieszę się
Pan doktor wymienił opatrunek umówiliśmy się na następną wizytę i mogliśmy wracać. Nie miałam już czasu by wrócić się do domu zostawić Loki'ego w domu więc postanowiłam wziąć go ze sobą do pracy. Miałam tylko nadzieję,że Paul mnie nie zabije. Po 15 minutach byłam na miejscu. Zaparkowałam samochód i razem z pieskiem skierowałam się do garderoby. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Lou z Lux.
-Cześć – powiedziałam wchodząc.
-Oo cześć Nathalie – rzekła uśmiechając się.
-Cześć ciocu – powiedziała Lux i podbiegła do mnie.
-Cześć księżniczko – odpowiedziałam i przytuliłam ją.
-To twój piesek? - zapytała.
-Tak i możesz się z nim pobawić – powiedziałam.
-Na prawdę? - zapytała uśmiechnięta.
-Oczywiście,że tak
-Super – ucieszyła się i razem z Loki'm poszła na kanapę.
-Gdzie Harry? - zapytałam podchodząc do Lou.
-Już na planie
-Pójdę zobaczyć
-Okej – wyszłam z garderoby,założyłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz ponieważ wszystko odbywało się na lodowisku. Kiedy doszłam na miejsce zobaczyłam Harrego,który siedział i pił chyba herbatę.
-W co ty jesteś ubrany? - zapytałam zdziwiona bo wczoraj naszykowałam inne ubrania.
-No w ciuchy a w co mam być ubrany?
-Ja szykowałam ci coś kompletnie innego Mary coś zmieniła?
-Ale przecież Mary odeszła
-Co? Jak to odeszła?
-Nie wiem tak słyszałem ale jest ciąży i musiała się zwolnić – oznajmił.
-Czemu mi o tym nie powiedziała
-Nie wiem
-Ale w takim razie to kto jest jeszcze stylistką?
-Wiem tyle,że nazywa się Perrie
-Okej,ale przebież się w te ubrania,które naszykowałam
-Nie mogę
-Jak to nie możesz? - zdziwiłam się.
-Paul powiedział,że teraz ona decyduje w co się ubieramy.
-Że co? No chyba go powaliło
-Poza tym ona też tak uważa – rzekł.
-Gdzie ona jest zaraz sobie z nią porozmawiam – byłam wściekła jakim prawem ona sobie tak rządzi.
-Nathalie uspokój się
-Gdzie ona jest?! - warknęłam.
-W garderobie – powiedział a jak jak poparzona poszłam do garderoby. Kiedy tam dotarłam zobaczyłam ją stojącą przy wieszakach. Odwróciła się i wtedy zobaczyłam jej twarz. Miała chyba więcej tapety na ryju niż ja włosów na głowie.
-Jakim prawem decydujesz w co chłopaki się ubierają? - zapytałam wściekła.
-Wydaje mi się,że nie jesteśmy na ty – rzekła.
-I wcale nie zamierzam
-Jakbyś nie zauważyła to Paul zdecydował,że to ja mam tu rządzić więc lepiej rób to co mówię
-Wcale nie będziesz mi mówić co mam robić – warknęłam podchodzą do niej.
-Uważaj bo się zdziwisz
-Ja przynajmniej nie musiałam robić mu loda żeby się tu dostać – rzekłam i popchnęłam ją lekko. Dumna z siebie wyszłam. Nie mam zamiaru sobą rządzić. Harry spojrzał się na mnie zdziwiony.
-Co? - zapytałam.
-Nie wiedziałem że tak potrafisz dojechać komuś
-Nie będzie mną rządziła,a teraz przebierz się w te ubrania które ja przygotowałam.
-Okej jeżeli tego chcesz
-Poprosiłabym – uśmiechnęłam się delikatnie. Harry przebrał się.
-I jak? - zapytał.
-Wyglądasz o wiele lepiej
-To chodźmy – po czterech godzinach scenka brata była już gotowa. Harry po raz trzeci dzisiaj przebrał się w ubrania w których przyjechał. Mogliśmy jechać do domu. Pożegnałam się z Lou i Lux. Wzięłam mojego pieska i poszliśmy do mojego samochodu. Posadziłam Loki'ego i ruszyłam. Harry miał zajechać na zakupy a ja mogłam wracać prosto do domu. Po kilkunastu minutach byłam już na miejscu. Skierowałam się do domu. Otworzyłam drzwi,wypuściłam pieska, rozebrałam się i skierowałam się do salonu. Niedługo po mnie pojawił się Harry z zakupami. Rozłożyliśmy wszystkie produkty i postanowiliśmy zrobić obiad. Przygotowaliśmy kurczaka z opiekanymi ziemniakami. Zjedliśmy posiłek w rozmowie. Posprzątaliśmy potem do późna oglądaliśmy różne filmy. Potem poszłam spać. 
-----------------------------------------------------
Rozdział 38
NOWY BOHATER : 
Perrie Edwards - nowa stylista,lat 21. Samolubna,uwielbia kogoś obrażać. Potrafi omotać sobie kogoś wokół palca.
 


piątek, 29 maja 2015

Rozdział 37

Kilka dni później :
Obudziłam się z krzykiem. Miałam okropny sen. Śniło mi się że próbowałam uratować Liama przed śmiercią ale puścił moją rękę i spadł do przepaści. Oczy miałam zełzawione,spocona koszulka przyklejała mi się do ciała. Oddech był nierówny a serce waliło jak oszalałe.
-To był tylko zły sen – powiedziałam do siebie. Wzięłam telefon do ręki i spojrzałam na godzinę. Zegarek wybił godzinę 03:29. Odłożyłam telefon a obok mnie ujrzałam Loki’ego, który patrzył na mnie. Pogłaskałam go. Po chwili usłyszałam dźwięk mojego telefonu ze zdziwieniem podniosłam I’phona. Dzwonił Liam.
-Halo? – zapytałam.
-Cześć Nathalie
-Coś się stało, że dzwonisz do mnie po 3? – zapytałam.
-Chciałem się upewnić że wszystko jest z tobą okej
-A, co niby miało być nie tak? – zapytałam zdziwiona.
-Miałem okropny sen
-Co ci się śniło?
-Że umierałaś na moich oczach, ale nie umiałem ci pomóc – rzekł.
-Ja miałam podobny sen – oznajmiłam zdziwiona.
-Jak to?
-Tak,trzymałam cię za rękę ale później ją puściłeś i spadłeś do przepaści.
-Dziwne
-Tak
-Okej jestem już pewny, że nic ci nie jest idź już spać zobaczymy się za kilka godzin.
-Dobra
-Dobranoc księżniczko
-Dobranoc – rozłączyłam się i zdziwiona, że mieliśmy z Liam’em podobne sny zasnęłam.
Obudziłam się po 11. Przeciągnęłam się i wstałam. Poszłam do łazienki wzięłam prysznic,przebrałam się w świeże ubrania, pomalowałam się, uczesałam i byłam gotowa. Posprzątałam w pokoju i ogarnięta poszłam razem z Loki’m na dół. Dziś mamy Sylwester, więc trzeba wszystko ogarnąć.
-Hej – powiedziałam do brata,który siedział w kuchni i jadł śniadanie.
-Cześć – uśmiechnął się. Zrobiłam sobie płatki na mleku mojemu pieskowi nasypałam karmy. Usiadłam obok Harrego i zajadałam sobie śniadanie.
-Trzeba wszystko ogarnąć na dziś – oznajmiłam.
-Czeka nas mnóstwo sprzątania – westchnął.
-Bardzo dużo
-Może wynajmijmy ekipę sprzątającą? – zapytał z nadzieją.
-O nie mój kochany braciszku musimy być samodzielni – uśmiechnęłam się.
-Wiesz ile nam to zajmie?
-Wiem,ale we dwójkę szybko nam pójdzie
-To musimy już zacząć żeby zdążyć
-Wiem i już nas dzielę obowiązkami – wstałam i włożyłam talerzyk do zmywarki.
-To ja mogę pojechać po zakupy
-Dobra tylko kupuj rozsądnie nie tylko sam alkohol – powiedziałam.
-Okej to ja lecę – poszedł do wieszaków skąd wziął kurtkę założył ją i buty. Wziął kluczyki do samochodu,portfel i wyszedł. Ja skierowałam się do salonu włączyłam telewizor i przełączyłam na kanał muzyczny. Przyniosłam wszystkie potrzebne rzeczy do sprzątania i zabrałam się za porządek. Sprzątałam tak już godzinę, kiedy wszedł Harry.
-Nathalie pomożesz mi? – zapytał.
-Już idę – odłożyłam mop na bok i pobiegłam do brata. –Nie za bardzo poszalałeś? – zapytałam widząc go stojącego przy drzwiach z mnóstwem reklamówek.
-Nie – uśmiechnął się.
-Jesteś nie możliwy – zaśmiałam się i razem wszystko przenieśliśmy do kuchni. Potem zajęliśmy się dalszym sprzątaniem. Cały porządek trwał ponad cztery godziny. Padliśmy na kanapę ze zmęczenia.
-Jestem wykończony – westchnął Harry.
-Ja też
-Ey, o której my się umówiliśmy na imprezę z resztą? – zapytał.
-Na 18 – odpowiedziałam – A która jest godzina?
-Siedemnasta
-Że, co?! – zerwałam się na równe nogi.
-No tak
-To trzeba się już szykować
-No to się zbieramy – poszliśmy na górę i skierowaliśmy się do swoich pokoi. Od razu powędrowałam do łazienki wziąć prysznic. Nie zajęło mi to dużo czasu. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki by naszykować sobie jakiś strój. Po przeszukaniu całej szafy wyjęłam idealną sukienkę. Zawróciłam do łazienki by się przebrać. Założyłam sukienkę, pomalowałam się i uczesałam.http://img.stylistki.pl/sets/ccd054543739718b4eb21c9f3b7c121a-1419016736-s453886.jpg?v=0 Założyłam czarne lity, jakąś biżuterię i byłam gotowa. Zeszłam na dół by rozłożyć wszystkie smakołyki i picie. Zaraz zszedł Harry. Był ubrany w koszulę i czarne rurki.
-Pomogę ci – rzekł.
-Dzięki – uśmiechnęłam się. Po 5 minutach wszystko było gotowe. Harry włączył muzykę wystarczyło poczekać na naszych gości. Nie minęło nawet 10 minut a już usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Harry poszedł do drzwi i otworzył je. Usłyszałam głos chłopaków i Lucy. Kiedy weszli do salonu przywitaliśmy się.
-Nathalie sprawa jest, bo nie zdążyłam się przebrać… - zaczęła.
-Chodź – wzięłam ją za rękę i poszliśmy do mojego pokoju. Lucy weszła z torbą do łazienki a ja przeglądałam sobie Facebooka. Po 10 minutach brunetka wyszła. Miała na sobie śliczną sukienkę bez pleców. http://img.stylistki.pl/sets/201a2e991420f5b11cf6cdb4ebe8d6fd-1419357979-s454277.jpg?v=0
-Wow – powiedziałam.
-Co? – zapytała.
-Ślicznie wyglądasz – odpowiedziałam.
-Dziękuje ty też – zaśmiałyśmy się i zeszłyśmy na dół. Akurat wszyscy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja otworze – rzekłam i skierowałam się do drzwi. Otworzyłam je i ujrzałam uśmiechającą Sydney.
-Hej – powiedziała.
-Cześć Sydney – przytuliłyśmy się.
-Nie będziesz miała nic, przeciwko że wzięłam ze sobą jeszcze trzy osoby – powiedziała.
-Kogo? – zapytałam a po chwili ujrzałam trzy osoby zamarłam. –No nie wierzę – uśmiechnęłam się.
-Cześć – powiedzieli. Sydney przyprowadziła Noaha,Jamie’sa i Graham’a swoich braci. Dobrze pamiętam jak spędzaliśmy razem czas. Bardzo się zmienili odkąd ich widziałam.
-O boże jak się cieszę,że was widzę – powiedziałam i przytuliłam chłopaków.
-My też – uśmiechnęli się.
-Wejdźcie – wpuściłam całą czwórkę do środka. –Lucy chodź zobacz, kto przyszedł – powiedziałam.
-Kto? – zapytała i zaraz przyszła. Stanęła jak wryta, kiedy zobaczyła. –O boże
-Cześć Lucy
-Cześć – powiedziała i przytuliła całą rodzinkę. -Nawet nie wiecie jak się cieszę,że was widzę – dopowiedziała.
-My też – rzekł Noah.
-Wejdźcie poznacie resztę – poszliśmy do salonu. Chłopaki spojrzeli na naszych gości. Harry kiedy spojrzał na Sydney oniemiał od razu zauważyłam,że mojemu braciszkowi spodobała się moja przyjaciółka. Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Chłopaki to jest Noah,Jamie's,Graham i Sydney – oznajmiłam przedstawiając rodzeństwo. -A to jest Liam,Zayn,Harry,Louis i Niall
-Miło nam – powiedział Jamie's.
-Nam również – odpowiedział Liam i każdy z każdym uścisnęli sobie ręce.
-To co zaczynamy imprezkę – powiedział Louis.
-Tak – uśmiechnęłam się.
Kilka godzin później :
Za 5 minut będzie północ a co za tym idzie zaczniemy rok 2015. Sytuacja wygląda następująco : Wszyscy są już podpici,ale czuję, że to dopiero początek. Bawimy się świetnie. Śmiejemy się,rozmawiamy,tańczymy. Powoli zaczynamy się szykować na pokaz fajerwerk. Ubrałam płaszcz i razem z Liam'em czekaliśmy na resztę,która jakimś cudem dotoczyła się do drzwi.
-Coś czuję,że to będzie długo noc – rzekł Liam obejmując mnie w pasie.
-Ojj tak – westchnęłam. Kiedy wszyscy byli gotowi wyszliśmy na dwór. Czekaliśmy chwilę i zaraz zobaczyliśmy kolorowe fajerwerki na niebie. Payne przytulił mnie od tyłu. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i podziwialiśmy. Staliśmy na dworze 10 minut po czym wróciliśmy do środka. Liam otworzył szampana i polał każdemu to kieliszek.
-Za nowy rok – rzekł Zayn.
-Za nowy rok – odpowiedzieliśmy i wypiliśmy szampana. Po czym impreza toczyła się dalej.
Cztery godziny później :
-Harry chodź idziemy – powiedziałam ciągnął go po schodach.
-Gdzie idziemy? - zapytał kompletnie pijany zresztą wszyscy byli w takim samym stanie.
-Spać – odpowiedziałam.
-Ale nie chce – jęknął.
-Ledwo trzymasz się na nogach idziemy – w końcu jakoś daliśmy radę zaprowadziłam go do jego pokoju i położyłam na łóżku. Zdjęłam buty i przykryłam kocem. Obok niego spał już Niall. Wyszłam z pokoju. Harry był ostatni. Sydney i Lucy spały w mojej sypialni a reszta w pokojach gościnnych niestety dla mnie i Liama zabrakło pokoju więc musieliśmy zasnąć w salonie. Dzięki Bogu kanapa się rozkładała więc jakoś się pomieścimy.
-Wszyscy – westchnęłam i rzuciłam się na przygotowaną kanapę.
-Możemy iść spokojnie spać.
-Bardzo chętnie, nie mam siły nawet się przebierać – powiedziałam ledwo przytomna i zasnęłam.
Usłyszałam jak ktoś mnie budzi i śmieje się. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Lucy.
-Lucy? Co się dzieje czemu nie śpisz? - zapytałam.
-Sydney uciekła z Harrym – powiedziała śmiejąc się.
-Co? - zapytałam.
-Nie ma ich poszli sobie
-Jak to poszli? - zapytał Liam.
-Uciekli
Poszłam sprawdzić pokój Harrego. Na prawdę go tam nie było Sydney też zniknęła. Zaczęłam się niepokoić oni są pijani i nie wiadomo gdzie poszli. Zbiegłam na dół.
-I co? - zapytał Liam.
-Nie ma ich, boże gdzie oni są – usiadłam obok Liama i zaczęłam się zastanawiać.
-Uspokój się, trzeba ich poszukać
-Nie mamy wyjścia
-To zrobimy tak ty zostaniesz tutaj a ja pójdę ich poszukać
-Nie ma mowy – zaprzeczyłam.
-Nathalie proszę ty tu zostaniesz a ja ich poszukam jak coś to będę do ciebie dzwonił.
-No dobra,ale uważaj na siebie
-Obiecuję – Payne ubrał się i wyszedł. Odprowadziłam Lucy do pokoju i położyłam spać. Zeszłam na dół i czekałam na mojego chłopaka,brata i przyjaciółkę. Po 30 minutach odchodziłam od zmysłów. Już miałam sięgnąć po telefon kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Podbiegłam w tamtą stronę i zobaczyłam moje zguby.
-Boże gdzie wy byliście? - zapytałam.
-Siedzieli w ogrodzie – rzekł Liam.
-Harry wiesz jak się martwiłam? - zwróciłam się do niego.
-Przepraszam już nie będę – powiedział.
-No ja myślę – zaprowadziliśmy nasze zguby do pokoi i mogliśmy w końcu normalnie zasnąć. 
-------------------------------------------
Rozdział 37

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 36

Obudziłam się czują nieziemski zapach. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju. Byłam u siebie co oznaczało,że wczoraj najprawdopodobniej zasnęłam na dole kiedy oglądaliśmy film. Wstałam,przeciągnęłam się i ruszyłam w stronę szafy. Otworzyłam ją i wybrałam odpowiedni zestaw na dziś. Skierowałam się do łazienki gdzie wykonałam wszystkie poranne czynności. Ubrałam sięhttps://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xtf1/v/t1.0-9/11141134_653967074748326_3572795473590771675_n.png?oh=accb4c950bafcf8b84cdb2b21939b662&oe=5597C7D8&__gda__=1436430467_3318bb95a4eef1ac8e1bd49c62901015,uczesałam,pomalowałam i byłam gotowa. Przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i kiedy byłam gotowa zeszłam na dół. Poszłam do kuchni skąd było słychać rozmowę chłopaków.
-Hej – odpowiedziałam wchodząc.
-Cześć – odpowiedzieli uśmiechając się.
-Jestem ostatnia? - zapytałam.
-Nie, jeszcze Lucy śpi – odpowiedział Zayn.
-Nie przerywajmy jej niech sobie pośpi – rzekłam -Co tak pachnie gdyby nie ten zapach pewnie też bym jeszcze spała.
-Harry zrobił gofry – powiedział Niall jedząc.
-Mam nadzieję,że coś mi zostawiłeś? - zapytałam.
-No pewnie,że tak dla Lucy też starczy – odpowiedział i podał mi talerz z goframi. Zasiadłam przy stole i zajadałam się pysznym śniadaniem rozmawiając z chłopakami. 20 minut później zeszła do nas Lucy.
-Cześć – powiedziała zaspana.
-Nie wyspana? - zapytałam kiedy usiadła obok mnie.
-Nie za bardzo – westchnęła.
-Później jeszcze pośpisz,ale najpierw poczęstuj się goframi – podałam jej talerz.
-Dzięki – uśmiechnęła się.
Po zjedzeniu poszliśmy do salonu. Oglądaliśmy telewizję i rozmawialiśmy. Kiedy oni rozmawiali ja poszłam z Loki'm dać mu jeść. Nasypałam mu karmy i nalałam wody. Kiedy się nachylałam poczułam jak ktoś łapie mnie w talii. Aż podskoczyłam przez co uderzyłam się w regał.
-Auć – jęknęłam z bólu.
-Nic ci nie jest? - zapytał Liam.
-Mógłbyś nie straszyć – powiedziałam masując bolącą głowę.
-Przepraszam, daj pocałuję – rzekł i cmoknął mnie w bolące miejsce. -I co lepiej?
-Trochę,czym zawdzięczam tą wizytę? - zapytałam.
-Przyszedłem,bo chciałem się ciebie zapytać czy nie chciałabyś ze mną wyjechać na takie mini wakacje – rzekł.
-Niby gdzie?
-Co powiesz na Grecję?
-Grecja? - zamurowało mnie kiedy to powiedział.
-Czemu nie,spędzimy sobie miło czas tylko we dwoje – powiedział i objął mnie w talii.
-Romantyczny wyjazd powiadasz? - zarzuciłam mu swoje ręce na kark.
-Dokładnie
-W sumie to czemu nie,ale niby kiedy chcesz wyjechać?
-Może po nagraniu teledysku?
-Może być
-No to za kilka dni wylatujemy do Grecji – uśmiechnęłam się na samą myśl jak będziemy spacerować po plaży.
-Tak
-Ey gołąbki chodźcie do nas! - krzyknął Louis.
-Już – odpowiedziałam. Wzięłam Loki'ego, który się już najadł i poszliśmy do salonu, usiedliśmy na kanapie.
-Mamy coś dla was – powiedział Niall zwracając się do mnie i do Lucy.
-Dla nas? - zapytała Lucy/
-Tak – Louis wstał i na chwilę poszedł na górę zaraz wrócił z dwoma pakunkami. -To są dla was prezenty świąteczne. Wy nam przysłałyście więc my też postanowiliśmy coś dla was kupić -podał mi większy pakunek a Lucy ten mniejszy.
-Nie musieliście – powiedziałam.
-Lepiej otwórzcie – rzekł Harry.
-Okej – rozerwałam papier i zamurowało mnie. Dostałam przecudną gitaręhttp://img.aktuality.sk/stories/NAJNOVSIE_FOTKY/OSOBNOSTI/SHOWBIZ/SPEVACI/ZAHRANICNI/swift_taylor/swift_taylor_gitara_2010_1.jpg. Z tyłu znajdowały się autografy chłopaków.
-Boże – tylko na tyle było mnie stać.
-Podoba się? - zapytał Liam.
-Jest przepiękna dziękuje wam – uściskałam każdego.
-Proszę
-Lucy a ty co dostałaś? - zapytał Zayn. Lucy otworzyła pudełko a był tam nowy aparat fotograficzny.http://www.optyczne.pl/tmp/2990_a100-wstep.jpg
-Nowy aparat? - zapytała ze łzami w oczach.
-Wiemy,że stary często ci się psuł więc postanowiliśmy kupić ci nowy. Jest też do niego statyw i różne obiektywy. - powiedział Zayn.
-Jest niesamowity bardzo wam dziękuje – rzekła i uściskała każdego.
-Cieszymy się,że prezenty się spodobały
-Nawet nie wiecie jaką radość nam sprawiliście – powiedziałam uśmiechając i trzymając w ręku gitarę.
-Widzimy to po waszych uśmiechniętych twarzach – odpowiedział Niall.
Lucy robiła nam zdjęcia nowym aparatem. Najbardziej spodobało mi się zdjęcie moje z Loki'm.http://img.likely.pl/photo/large/20121005/dziewczyna-z-psem-likely-pl-0ec0de1e.jpeg Poprosiłam przyjaciółkę że gdy wróci do domu prześle mi je. Czas szybko minął i chłopaki jak i Lucy musieli się już zbierać. Pożegnałam się ze wszystkimi. Pogadałam z Harrym,wzięłam Loki'ego i poszłam z nim do swojego pokoju. Pieska posadziłam obok siebie na łóżku. Wzięłam laptopa i włączyłam go. Sprawdziłam Facebooka i była tam wiadomość od Lucy. Wysłała mi zdjęcie, które chciałam. Podziękowałam jej a że skoro zdjęcie mi się spodobało umieściłam je na wszystkich portalach społecznościowych do których miałam konto. Nie spodziewanie usłyszałam dźwięk telefonu. Wzięłam go do ręki i spojrzałam kto dzwoni. Był to oczywiście Liam.
-Hej – powiedziałam uśmiechając się do telefonu.
-No hej kotku
-Już się za mną stęskniłeś? Widzieliśmy ponad 10 minut temu
-No pewnie,że tak
-Nie możliwy jesteś – zaśmiałam się bawiąc się z Loki'm.
-Raczej zakochany
-Słodko
-Co porabiasz? - zapytał.
-Leże na łóżku z Loki'm, a ty?
-Też,i co zastanawiałaś się nad moim pytaniem? - zapytał.
-Którym?
-Nie pamiętasz?
-Nie bardzo
-To ci przypomnę, w Nowym Jorku zapytałem cię czy nie zaśpiewałabyś ze mną w duecie na 1D Day.
-Ach tak pamiętam – rzekłam.
-I jaka jest twoja decyzja?
-Wiesz,że to dla mnie jest wyrok śmierci? -zapytałam.
-Nie przesadzajmy masz cudowny głos uwierz w to w końcu
-Ale dobra zgadzam się – oznajmiłam. Długo się nad tym zastanawiałam i zgodziłam się.
-Czekaj,czekaj powtórz
-Jakieś zakłócenia masz? No zgadzam się
-Nie po prostu jestem zaskoczony twoją decyzją
-To nie bądź
-Uwielbiam cię zobaczysz nie pożałujesz tego
-Po tym całym występie radziłabym ci nie wychodzić z domu
-Ojj nie przesadzaj będzie dobrze
-Nie jestem tego taka pewna jak ty
-Będzie dobrze,wiesz ja już muszę kończyć chłopaki mnie wołają kocham cię księżniczko
-Ja ciebie też
-Pa
-Pa
Rozłączyłam się. Poszłam z pieskiem na dół. Usiadłam obok Harr'ego i siedzieliśmy oglądając różne filmy do późna. 
-------------------------------------
Rozdział 36

piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 35

2 dni później :
Święta tak szybko minęły, ale cieszę, że mogłam je spędzić z rodziną. Dziś wracają chłopaki z Lucy, za którymi tak się stęskniłam. A za cztery dni jest Sylwester jak ten czas szybko leci. Wstałam ziewając. Sprawdziłam telefon. Dostałam sms’a od Lucy.
‘’Zobaczymy się za kilka godzin <3 ‘’
Uśmiechnęłam się czytając go nie czekając długo odpisałam
‘’Już nie mogę się doczekać <3 :* ‘’
Odłożyłam telefon na biurko i skierowałam się do łazienki. Wykonałam poranne czynności, przebrałam się,http://img.stylistki.pl/sets/ac9e3c08c5cf835236360ec5683e1707-1427922243-s465155.jpg?v=0 pomalowałam, uczesałam i założyłam wisiorek od Harrego. Wzięłam Loki’ego na ręce i zeszliśmy na dół zjeść śniadanie. Harry już siedział i przeglądał coś w telefonie.
-Hej – powiedziałam wchodząc do kuchni.
-Ooo cześć – spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-O, której wstałeś? – zapytałam biorąc sobie miskę z płatkami na mleku. Lokiemy nasypałam karmy i nalałam wody.
-Jakąś godzinę temu
-Jadłeś już?
-Tak
-Wiesz może, o której mamy być na lotnisku? – zapytałam.
-Wydaje mi się, że za dwie godziny – odpowiedział.
-Okej – kiedy zjadłam, posprzątałam wzięłam Loki’ego i poszliśmy na górę. Położyłam się z pieskiem na łóżku i zrobiłam sobie z nim zdjęcie. Spodobało mi się, więc pododawałam na portale społecznościowe, na których miałam konto z podpisem ‘’Moja miłość <3’’. http://gwiazdunie.pl/wp-content/uploads/2013/03/liam-payne-pies-loki.jpg
Nim się obejrzałam już szłam się ubrać, bo mieliśmy jechać na lotnisko. Ubrałam się ciepło, wzięłam torebkę i razem z Harrym pojechaliśmy moim samochodem na lotnisko. Po 20 minutach byliśmy na miejscu. Weszliśmy do środka i udaliśmy się w stronę miejsca skąd mieli wyjść oczekiwani przyjaciele. Usiedliśmy na krzesłach i w rozmowie czekaliśmy na całą piątkę. Po 10 minutach zobaczyłam, że idzie Niall. Kiedy nas zobaczył uśmiechnął się szeroko i podszedł do nas.
-Niall – podeszłam do przyjaciela i przytuliłam go.
-Cześć Nati – też mnie przytulał.
-Już nie mogłam się doczekać, kiedy was zobaczę – rzekłam, kiedy już się od siebie odkleiliśmy. Niall przywitał się z Harrym i usiedliśmy na krzesłach.
-A to, co jestem ostatni? Gdzie reszta? – zapytał rozglądając się.
-Nie jesteś pierwszy – odpowiedział Harry.
-A już myślałem, że ostatni – uśmiechnął się a zaraz zobaczyłam idącego Louisa.
-Idzie Louis – oznajmiłam.
Przywitaliśmy się z nim i po kolejnych pięciu minutach zobaczyłam Lucy i Zayn’a. Wstałam i szybkim krokiem poszłam do Lucy.
-Cześć Lucy – przytuliłyśmy się, kiedy już stałyśmy naprzeciwko siebie.
-No cześć kochana, ale tęskniłam
-Ja też – uśmiechnęłam się do niej przywitałam się z Zayn’em i poszliśmy do reszty. Wystarczyło jeszcze poczekać na najbardziej wyczekiwaną przeze mnie osobę. Siedzieliśmy już tak pół godziny, ale Liam’a nie było widać. Dzwoniłam do niego, ale miał wyłączony telefon. Zaczęłam się niepokoić. Stałam przy dużym oknie i patrzyłam czy nie przylatuje jakiś kolejny samolot.
-Nie martw się Liam zaraz przyleci może są jakieś komplikacje z samolotem – rzekła Lucy stając obok mnie.
-Ale, dlaczego nie zadzwonił? – zapytałam.
-Może telefon mu się popsuł
-Już sama nie wiem – westchnęłam
-Będzie dobrze
-Może jedźcie do domu jesteście zmęczeni podróżą a ja jeszcze tu posiedzę – zwróciłam się do przyjaciółki.
-Nie przesadzaj poczekamy z tobą
-Przecież widzę, że jesteś zmęczona jedźcie do domu
-Zostaniemy z tobą
-No dobra niech ci będzie – uległam.
-Nathalie patrz, kto idzie – powiedział Louis odwróciłam się i zobaczyłam jego. Uśmiechnęłam się i ruszyłam w jego stronę. Kiedy byłam blisko niego po prostu wtuliłam się w Liam’a. Payne objął mnie i trwaliśmy przytuleni w siebie.
-Tak się cieszę, że cię widzę – powiedział całują mnie w głowę.
-Zabiję cię w końcu – rzekłam.
-Przepraszam, ale samolot coś nawalił a telefon najzwyczajniej w świecie się rozładował.
-Nawet nie wiesz jak się martwiłam
-Nie potrzebnie widzisz jestem cały i zdrowy
-Widzę
-Cześć Liam – powiedział Louis, chłopaki podeszli i przywitali się z Liamem. Potem poszliśmy do mojego samochodu. Wzięliśmy ze sobą Lucy a chłopaki pojechali taksówką obiecali, że przyjadą później jak trochę odpoczną. Podwieźliśmy Lucy do jej domu pożegnaliśmy się i zaraz byliśmy w domu. Już miałam plan jak możemy spędzić czas. Wysłałam do każdego sms’a by ubrał się wygodnie. Oczywiście zaraz przyszły odpowiedzi z pytaniem, po co? Odpowiedziałam, że to niespodzianka. Wszyscy mieli przyjść za dwie godziny, więc miałam jeszcze czas. Poszłam na górę, przywitałam się z Loki’m i biorąc wygodne ubrania do ręki powędrowałam do łazienki w celu przebrania się.http://img.stylistki.pl/sets/6ba82ca08b41c0408e453ce84297efb2-1427737555-s464873.jpg?v=0 Koszule obwiązałam na talii poprawiłam sobie włosy i byłam gotowa. Poszłam z pieskiem na dół gdzie przygotowałam przekąski i jakieś picie. Dwie godziny minęły błyskawicznie i zaraz usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je w nich stała Lucy.
-Cześć – przywitałyśmy się, wpuściłam brunetkę do środka i kiedy się rozebrała przeszłyśmy do salonu.
-O boże, jaki słodziak – rzekła zauroczona Lucy. Podeszła, do Lokiego i wzięła go na ręce. –Skąd go masz? – zapytała.
-Znalazłam przy drzewie – odpowiedziałam głaszcząc pieska.
-Jest cudny – była nim zachwycona.
-Wiem – zaśmiałam się.
-Jak się wabi?
-Loki
-Dobra powiedz mi teraz, po co mieliśmy ubrać się wygodnie i wziąć piżamę i ubrania na zmianę? – zapytała.
-Pobawimy się w grę Just Dance 4 – oznajmiłam.
-Naprawdę? – zapytała.
-Tak
-Super – ucieszyła się.
-A piżamę i ubrania na zmianę, bo pomyślałam, że może ponocujemy u nas.
-Świetny pomysł
-Wiem – uśmiechnęłam się.
Kiedy wszyscy przyszliśmy zaczęliśmy zabawę. Na pierwszy ogień poszliśmy ja, Lucy, Niall i Louis. Nasz taniec wyglądał tak. Świetnie się bawiliśmy. Potem ja z Harrym zatańczyliśmy do tej piosenki. Kolejki szły i szły i wszyscy świetnie się bawiliśmy. Później oglądaliśmy różne filmy, graliśmy w butelkę i o 03:20 rozeszliśmy się spać.
------------------------------
Rozdział 35

niedziela, 29 marca 2015

Rozdział 34

Kilka dni później :
Dziś mamy Wigilię. Jestem taka szczęśliwa, że spędzę ten dzień razem z rodziną. Wstałam i przeciągnęłam się wydając dziwny dźwięk. Poszłam do szafy wyjmując jakieś luźne ubrania. Skierowałam się do łazienki gdzie zrobiłam poranną toaletę. Potem przebrałam się i uczesałam.http://img.stylistki.pl/sets/5204209165d27f966b3c0e83c2a7c664-1417006855-s451918.jpg?v=0 Wyszłam z łazienki i ogarnęłam trochę pokój. Loki niestety cały czas mi w tym nie pomagał. Roznosił moje skarpetki po całym pokoju.
-Loki pomógłbyś a nie przeszkadzał – zaśmiałam się. Posadziłam go na łóżku i dałam gumową marchewkę, którą od razu zaczął gryźć. Uśmiechnęłam się na jego widok i powróciłam do dalszego sprzątania. Po wykonaniu pracy wzięłam pieska i zeszliśmy na dół by coś zjeść. Harrego nie było widać, co oznaczało, że jeszcze śpi. Wsypałam karmę Lokiemu a kiedy szczeniaczek zajadał się ja postanowiłam zrobić naleśniki. Wyjęłam odpowiednie produkty i zabrałam się do pracy. Śniadanie było gotowe po 30 minutach wystarczyło pójść po brata. Pobiegłam na górę i wpadłam bez pukanie do pokoju. Styles oczywiście spał w najlepsze i nawet nie ruszyło go moje wejście. Po cichu wdrapałam się na łóżko chłopaka i zaczęłam skakać i krzyczeć ‘’Harry wstawaj są święta!’’
Po chwili poczułam, że Harry łapie mnie za nogi i ciągnie do siebie, przez, co upadłam na łóżko. Korzystając z okazji zaczął mnie łaskotać. Darłam się i śmiałam aż miałam w oczach łzy.
-Harry przestań! – krzyczałam śmiejąc się.
-To jest twoja kara za to, że mnie obudziłaś – powiedział śmiejąc się.
-Już nie mam siły! – wrzeszczałam.
-Dobra przestanę, bo sąsiedzi pomyślą, że się nad tobą znęcam – rzekł a po chwili poczułam, że żyję.
-Właśnie to robiłeś – odpowiedziałam, wstałam nadal śmiejąc się.
-Postaram się już tego nie robić – uśmiechnął się.
-Przyszłam, bo zrobiłam śniadanie – oznajmiłam powód przyjścia.
-Zaraz zejdę daj mi 5 minut
-Okej czekam na dole – wyszłam z pokoju. Schodząc poprawiłam włosy, bo mi się rozczochrały. Weszłam do pokoju, usiadłam na krześle i zaczęłam jeść. Zaraz dołączył do mnie Harry.
-Dzwonił do ciebie Paul? – zapytał.
-Nie a po co miałby dzwonić?
-To ci nie mówił? Od razu po Sylwestrze nagrywamy teledysk do Night Changes - oznajmił.
-W nowy rok? – zapytałam zdziwiona.
-Niestety
-Ehh no dobra, to chłopaki, kiedy wracają?
-Za trzy dni – oznajmił.
-To cudownie! Stęskniłam się za nimi – ucieszyłam się na myśl, że Liam, Lucy, Niall, Louis i Zayn wracają.
-Dobrze będzie ich znów zobaczyć – uśmiechnął się.
-Zmieniając temat mama mówiła, kiedy mamy przyjechać? -zapytałam wkładając talerzyk i szklankę do zmywarki.
-Chciała żebyśmy przyjechali na 17:00 – powiedział.
-Spoko mamy jeszcze dużo czasu.
-Nom
Poszliśmy do salonu usiedliśmy na kanapie i włączyliśmy telewizor. Oglądaliśmy jakieś filmu i siedzieliśmy tak do 16:00. Kiedy wybiła ta godzina poszliśmy się szykować. Poszłam wziąć prysznic. Nie zajęło mi to długo. Wyszłam z kabiny, owinęłam się ręcznikiem i wyszłam do pokoju by naszykować ubrania. Po przeszukaniu szafy znalazłam idealny strój. Wróciłam do łazienki. Przebrałam się, pomalowałam i uczesałam.http://img.stylistki.pl/sets/5f75c8ef9eb803e24b46f0b304cf3b76-1416334132-s451217.jpg?v=0 Powróciłam do pokoju i wybrałam odpowiednią biżuterię. Założyłam lity, przejrzałam się ostatni raz w lustrze i byłam gotowa. W tym samym momencie zapukał Harry.
-Proszę – powiedziałam i zaraz pojawił się brat.
-Pomożesz mi z krawatem? – zapytał.
-Jasne – podeszłam do niego i poprawiłam mu krawat. Ubrany był w białą koszulę i czarne rurki.
-Dziękuje – uśmiechnął się.
-Proszę – puściłam mu oczko.
-Jedziemy? – zapytał.
-Tak – zeszliśmy na dół, zapakowałam najpotrzebniejsze rzeczy do torebki. Założyłam płaszcz i byłam gotowa. Harry też się ubrał.
-Co zrobimy z Lokim? – zapytałam patrząc na pieska, który się drapał.
-Możemy go zabrać ze sobą – odpowiedział.
-Nie chcę go zostawiać samego, chodź Loki jedziesz z nami – wzięłam szczeniaczka na ręce i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu Harrego i ruszyliśmy. Gadaliśmy i zaraz byliśmy u rodziców. Wyszliśmy i poszliśmy do drzwi. Zapukaliśmy a zaraz otworzył nam tata.
-Cześć dzieci wejdźcie
-Cześć tato – powiedzieliśmy i weszliśmy. Zdjęliśmy kurtki. Od razu było czuć zapach karpia.
-Cześć mamo! – krzyknęłam wchodząc do salonu i postawiłam Lokiego na ziemi.
-Oo Nathalie, Harry już jesteście? – zapytała mama wychodząc z kuchni.
-Przed chwilą przyjechaliśmy – rzekł Harry.
-Rozgośćcie się zaraz zaczniemy – dopowiedział tata.
-Nie będzie wam przeszkadzało, że zabrałam ze sobą Loki’ego? – zapytałam.
-Oczywiście, że nie – mama posłała mi szeroki uśmiech.
Po kilku minutach zaczęliśmy uroczystość. Tata, jako głowa rodziny wziął opłatek, rozdał nam i zaczęliśmy składać sobie życzenia. W tle leciały świąteczne piosenki, przez co stworzył się cudowny klimat. Po złożeniu życzeń zasiedliśmy do stołu. Rozmawialiśmy delektując się potrawami, które przygotowała mama. Kiedy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Kto to może być? – zapytał tata.
-Zaraz się przekonamy – mama wstała i poszła do drzwi. Usłyszałam żeński głos a po chwili pojawiła się ona. Nie chciałam jej widzieć, ale przecież było to oczywiste, że przyjedzie.
-Cześć przepraszam za spóźnienie, ale samolot się spóźnił – rzekła zajmując miejsce.
-Szkoda, że w ogóle przyleciał – powiedziałam cicho.
-Coś mówiłaś? – zapytał tata.
-Nie po prostu bardzo się cieszę, że Bella przyleciała – odpowiedziałam z sarkazmem.
-Nathalie…. – zaczęła mama.
-Mamo nic się nie stało – powiedziała Bella.
Nie miałam ochoty siedzieć przy jednym stole z nią, więc wstałam, wzięłam Loki’ego i poszłam na górę. Poszłam do byłego pokoju Harrego. Stały tam różne pudła. Postawiłam pieska na ziemi i podeszłam do kartonów. Kucnęłam przy jednym. Na tyle było napisane moje imię. Otworzyłam je a w nim były moje zabawki z dzieciństwa, jak i zdjęcia. Wyjęłam je i każdemu przyglądałam się bardzo uważnie.
-O tu jesteś – odwróciłam się i zobaczyłam Harrego. Podszedł do mnie i kucnął. –Co oglądasz? – zapytał.
-Zdjęcia z dzieciństwa, ty też na nich jesteś – odpowiedziałam uśmiechając się.
-Naprawdę? Pokarz – podałam mu kilka zdjęć, na których był.
-Na tym zdjęciu wyglądasz słodko – rzekłam pokazując mu jedno ze zdjęć jak był mały i jadł kaszkę.
-Nie sądzę – zaśmiał się.
-Harry, Nathalie zejdźcie na dół chcemy otwierać prezent – powiedział tata wchodząc do pokoju.
-Już idziemy – odpowiedział Harry.
-Czekamy na was – tata wyszedł.
Odłożyłam zdjęcia na miejsca, wzięłam mojego pieska i razem z Harrym zeszliśmy na dół. Usiedliśmy na kanapie.
-To może my zaczniemy – powiedział Harry.
-Dobrze – odpowiedziała mama.
-Mamy dla was prezent – zaczęłam. –Mamy, nadzieje, że będzie się podobał. – Harry podał rodzicom paczkę.
-I jak? – zapytał Harry.
-O boże dzieci dziękujemy wam – rzekła mama. Daliśmy im nasze zdjęcie, które zrobiliśmy w LA i bilety na Florydę.
-Mamy nadzieję, że będziecie się dobrze bawić – odpowiedział Harry.
-Jesteście kochani dziękujemy – rodzice przytulili nas.
Odpakowaliśmy resztę prezentów. Dostałam nowy telefon od Harrego, który był nieziemski. I od rodziców śliczną sukienkę i do tego cudowne buty. U rodziców siedzieliśmy do 21 i postanowiliśmy się zbierać do domu. Ubraliśmy się, wzięliśmy prezenty jak i Lokiego i pożegnaliśmy się z rodzicami. Całą drogę rozmawialiśmy, że po 10 minutach byliśmy na miejscu. Byłam nieźle zmęczona, że od razu poszłam na górę wzięłam prysznic, przebrałam się w piżamę,http://img.stylistki.pl/sets/do-spania-p-znowu-1372080883-s315948.jpg?v=0 położyłam się do łóżka i zasnęłam.
-----------------------------------------------
Rozdział 34

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 33

Otworzyłam oczy i zobaczyłam obok mnie Lokiego, który kiedy mnie zobaczył zaczął mnie lizać. Ten szczeniaczek dawał mi tyle radości. Po krótkiej zabawie usłyszał pukanie.
-Proszę – powiedziałam a po chwili w drzwiach zobaczyłam Harrego.
-Usłyszałem twój śmiech, więc zajrzałem – rzekł siadając na moje łóżko.
-Przed chwilą się obudziłam – odpowiedziałam.
-To dobrze, bo właśnie miałem cię wołać na śniadanie – powiedział głaszcząc Lokiego.
-Zaraz zejdę
-Okej jak coś to jestem na dole – Harry wstał i wyszedł z pokoju. Wstałam z łóżka i poszłam do szafy wybierając ubrania na dziś. Wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam ciało, ubrałam się, pomalowałam i rozczesałam włosy.http://img.stylistki.pl/sets/8de1562819691bd3684f4b949705348c-1424960126-s461553.jpg?v=0 Kiedy wyszłam wzięłam Lokiego na ręce i zeszliśmy na dół. Skierowałam się do kuchni gdzie był Harry. Nasypałam do miski jedzenie dla pieska a później zasiadłam do stołu.
-Co powiesz gdybyśmy dziś kupili i ubrali choinkę? – zapytał Harry.
-To świetny pomysł – odpowiedziałam pełną buzią.
-To po śniadaniu pojedziemy po choinkę
-Okej – kiedy zjedliśmy ubraliśmy się ciepło i pojechaliśmy Harrego samochodem po choinkę. Chodziliśmy po różnych sklepach szukając idealnej choinki.
-Harry patrz – powiedziałam pokazując na piękną choinkę, którą ujrzałam.
-Jest piękna
-O tak –
-Bierzemy – zapłaciliśmy, zapakowaliśmy naszą zdobycz i szczęśliwi wróciliśmy do domu. Po drodze kupiliśmy bombki, łańcuchy, gwiazdę i dużo lampek. Weszliśmy do domu, włączyliśmy muzykę i od razu zabraliśmy się za ubieranie naszej choinki. Wspólnie po dwóch godzinach nasza choinka była ubrana. Zostało jeszcze założyć złotą gwiazdę.
-Jak my mamy założyć tą gwiazdę? –zapytałam.
-Wskakuj na ramiona – powiedział Harry i kucnął.
-Ty chyba zwariowałeś – rzekłam przestraszona.
-Mówię poważ no wskakuj
-Nie jestem do tego pomysłu przekonana
-Nathalie proszę cię nic mi się nie stanie
-Jesteś pewny?
-Tak
-Niech ci będzie
Wdrapałam się na Harrego ramiona a on powoli wstał. Bałam się, że zaraz spadnę albo, że zrobię Harremu jakąś krzywdę.
-Podaj mi gwiazdę – powiedziałam.
-Proszę - kiedy dostałam to co chciałam wychyliłam się i zaraz gwiazda była na czubku naszej choinki.
-Możesz mnie postawić – rzekłam.
-Okej – Harry powoli kucnął a ja zeskoczyłam na podłogę. Przyjrzałam się naszej choince. Była piękna. Wyjęłam telefon zrobiłam jej zdjęcie i dodałam na strony społecznościowe z podpisem ‘’ Ubieranie choinki z braciszkiem uważam za zakończone.’’http://us.123rf.com/400wm/400/400/backyardproduction/backyardproduction1112/backyardproduction111200097/11526711-choinka-ozdobiona-srebrnymi-i-biale-wstazki-i-ozdoby-w-domu-rodzinnym.jpg Potem ubraliśmy się ciepło i ozdobiliśmy też dom. Kiedy poprawiałam małe szczegóły poczułam, że dostaje kulką śniegu. Odwróciłam się i zobaczyłam Harrego, który udawał, że nic się nie stało.
-Wojna? – zapytałam zabrałam śniegu do ręki i ulepiłam kulkę, którą szybko rzuciłam z brata. Ganialiśmy się po całym ogródku rzucając się śniegiem. Bawiliśmy się jak małe dzieci. Poczułam się tak jak w dzieciństwie. Zawsze w zimę chodziliśmy po Lucy i we trójkę rzucaliśmy się śniegiem. Uśmiechnęłam się do siebie, kiedy przypomniałam sobie czasy dzieciństwa.
-Co tak się uśmiechasz? – zapytał, kiedy siedzieliśmy na śniegu.
-Przypomniało mi się dzieciństwo – odpowiedziałam nie przestając się uśmiechać.
-Fajnie było wtedy, kiedy byliśmy mali – Harry też się uśmiechał.
-O tak, a właśnie przy okazji, że tak sobie gadamy to, co do Sylwestra, może do nas dołączyć jeszcze jedna osoba? – zapytałam przypominając sobie o Sydney.
-A, co to za osoba?
-Sydney Sierota może jej nie pamiętasz, ale jest to moja i Lucy przyjaciółka. W dzieciństwie wyjechała i niedawno się z nią spotkałam.
-Jasne niech wpada im więcej osób tym lepiej – uśmiechnął się a ja razem z nim.
-No to super
-A nie wiesz może czy ma chłopaka? – zapytał.
-Nie nie wiem, ale mam nadzieję, że nie będziesz tak za nią latał hmm? – zapytałam.
-Ja latał? Chyba raczej na odwrót – zaśmiałam się, kiedy to usłyszałam.
-Trzymam cię za słowo
-Okej
-Harry wracamy do domu? Tyłek mi już przymarzł do śniegu – powiedziałam.
-Jasne – wstaliśmy i poszliśmy do domu. Przebraliśmy się w suche ubrania,http://img.stylistki.pl/sets/2a2de97a690e51d7f16a24a09e1a5d43-1424028328-s460379.jpg?v=0 zrobiliśmy gorącej herbaty i poszliśmy do salonu.
-Dzwonili może do ciebie chłopaki? – zapytał Harry.
-Wczoraj rozmawiałam z Liam’em a tak to nikt nie dzwonił a do ciebie?
-Do mnie też nie
-Dziwne, może o nas zapomnieli?
-My też nie dzwońmy zobaczymy, kto, za kim pierwszy zatęskni – rzekł Harry.
-Masz rację – kiedy tak siedzieliśmy przypomniałam sobie, że Amy ma dla mnie niespodziankę. –Wiesz ja pojadę do Amy prosiła mnie żebym do niej przyjechała jak wrócimy – powiedziałam wstając.
-Spoko pozdrów ją – rzekł.
-Okej – ubrałam się ciepło. Wzięłam torebkę i kluczyki. –Pa! – krzyknęłam wychodząc. Poszłam do garażu. Wsiadłam do mojego samochodu i ruszyłam. Z pomocą GPS’a dojechałam po 20 minutach. Wysiadłam i skierowałam się do drzwi. Zapukałam i czekałam aż ktoś otworzy. Nie czekałam długo i zaraz w drzwiach pojawiła się postać Amy.
-Nathalie cześć – przytuliłyśmy się na powitanie.
-Cześć – powiedziałam uśmiechając się. Amy wpuściła mnie do środka. Rozebrałam się i weszliśmy do salonu.
-Kiedy wróciłaś? – zapytała, kiedy usiedliśmy.
-Dwa dni temu - odpowiedziałam.
-Cieszę się, że mnie odwiedziłaś – powiedziała.
-Ja też – uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-A właśnie skoro jesteś pokarzę ci twoją niespodziankę – oznajmiła.
-Już nie mogę się doczekać
-To wstawaj jedziemy do twojej niespodzianki – wstała.
-Jak to? – zapytałam dziwiąc się.
-Nie dziw się tylko chodź
-Okej – ubrałyśmy się, wyszłyśmy, wsiedliśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy w drogę. Amy cały czas mówiła mi gdzie mam jechać. W końcu dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłyśmy i szliśmy między budynkami. –Daleko jeszcze? – zapytałam.
-Już jesteśmy – oznajmiła. Byłyśmy w miejscu gdzie ostatnio odbywały się wyścigi.
-I gdzie ta niespodzianka? – zapytałam.
-Właśnie do ciebie jedzie – pokazała, odwróciłam się i w oddali zobaczyłam pędzący samochód. Cofnęłam się trochę, bo bałam się, że zaraz mnie rozjedzie. Po chwili samochód stał koło nas a z niego wyszedł Martin. Był czerwony i nie powiem spodobał mi się.  http://img.zszywka.pl/0/0151/w_8512/motoryzacja/szybcy-i-wsciekli-6-.jpg
-Cześć dziewczyny – powiedział i przywitał się z nami buziakiem w polik.
-Cześć – odpowiedziałam nadal nie rozumiejąc, o co chodzi z tą niespodzianką.
-I, co Nathalie podoba ci się samochód? – zapytał.
-Podoba, ale co to ma do rzeczy?
-Nathalie to twój samochód – powiedziała Amy stając obok mnie.
-Jak to mój? –zapytałam zszokowana.
-Razem z ekipą pomyśleliśmy, że skoro będziesz się ścigać to potrzebny ci jakiś wypasiony samochód – zaczeła.
-Więc po ostatnim wyścigu złożyliśmy się i zakupiliśmy to cacuszko – dopowiedział Martin.
-Ten samochód jest mój? – zapytałam oglądając go ze łzami w oczach.
-Tylko twój – rzekła Amy.
-Boże jest taki piękny dziękuje wam – powiedziałam przytulając Amy a potem Martina. Bardzo się z nim jak i z resztą ekipy zakolegowałam. Byli dla mnie mili i naprawdę byli fajnymi ludźmi.
-Nie ma, za co – powiedziała Amy.
-No to Nathalie wsiadaj i przejedź się – rzekł Martin.
-Okej – odpowiedziałam, Martin rzucił mi klucze.
-Tylko tak jak byś się ścigała – dopowiedział.
-Nie ma sprawy – uśmiechnęłam się. Wsiadłam do samochodu, odpaliłam samochód. Kiedy usłyszałam ryk samochodu, kiedy dodawałam gazu poczułam adrenalinę we krwi. Jeździłam z maksymalną szybkością a na zakrętach wchodziłam bez problemu. Pokochałam ten samochód i wiedziałam, że będziemy razem współpracować. Jeździłam sobie tak 15 minut mogłabym więcej, ale nie chciałam żeby Amy i Martin tak na mnie czekali. Kiedy zatrzymałam samochód wysiadłam. Amy i Martin bili mi brawo. Ukłoniłam się teatralnie i zaśmiałam się.
-Jeżeli będziesz tak jeździć na wyścigach to na pewno wygrasz – rzekł Martin.
-Martin ma rację – powiedziała Amy.
-Myślę, że razem z tym samochodem będziemy współpracować – ciągle patrzyłam się na mój nowy nabytek.
-Za cztery miesiące w końcu pokażesz, na co cie stać – oznajmiła Amy.
-Boję się tego wyścigu – powiedziałam.
-Nie przesadzaj dasz sobie radę, jeździsz fantastycznie, więc nie widzę żadnych problemów – rzekł Martin.
-Nati początki są zwykle trudne, ale później się przyzwyczaisz – Amy stanęła obok mnie.
-Jak chcesz możemy na próbę się pościgać – oznajmił Martin.
-Nie jestem pewna – powiedziałam niezbyt przekonana.
-Zobaczysz jak ci idzie spróbuj – zachęcał mnie.
-No dobra, ale gdzie masz samochód? – zapytałam.
-Spokojnie tu są nasze samochody – odpowiedział i pobiegł do garażu. Po chwili wyjechał swoim samochodem. Skromnie mówiąc mój był lepszy. Ustawiliśmy się na lini startu. Amy machnęła ręką, co oznaczało, że mamy ruszać. Nie czekając ani chwili mocno wcisnęłam gaz. Jechaliśmy razem z Martinem równo, ale to ja byłam szybsza. Nim się obejrzałam byliśmy na mecie. Wysiedliśmy z samochodu czekając na wynik.
-I jak? – zapytał Martin.
-Jechaliście równo nawet do samej mety, ale to Nathalie wygrała – powiedziała a ja zaczęłam się cieszyć jak głupie dziecko.
-Wygrałam – rzekłam kierując się w stronę Martina.
-Następnym razem przegrasz – powiedział.
-Zobaczymy – uśmiechnęłam się.
-Musze już wracać – oznajmiła przerażona Amy.
-Coś się stało? – zapytał Martin.
-Nic po prostu musze już wracać – jej ręce trzęsły się, co mnie niepokoiło.
-Na pewno? – zapytałam.
-Tak – odpowiedziała niepewnie.
-No dobrze odwiozę cię – powiedziałam.
-To chodźmy już
-Okej
-Nathalie nie martw się samochód będzie stał w garażu z naszymi samochodami – powiedział Martin.
-Dzięki – podałam mu kluczyki ostatni raz spojrzałam na moje autko, pożegnałyśmy się z chłopakiem i ruszyłyśmy do samochodu. Amy nawet biegła. Naprawdę nie wiedziałam, co się dzieje. Amy nie chciała nic powiedzieć, ale ja czułam, że coś jest nie tak. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy. Całą drogę powrotną milczałyśmy. Przyjaciółka nerwowo patrzyła przez okno. Kiedy już dojechałyśmy Amy wysiadła jak poparzona.
-Amy wszytko w porządku? – zapytałam wysiadając.
-Tak Nathalie jedź już – rozglądała się nerwowo.
-Co się stało? –zapytałam łapiąc ją za ręce.
-Nathalie jedź już tak będzie dla ciebie lepiej proszę – wpychała mnie do samochodu.
-Nie jestem tego taka pewna
-Nathalie jedź! – krzyknęła wsiadłam do samochodu Amy zamknęła drzwi. Zrezygnowałam, odpaliłam silnik i ruszyłam powoli z podjazdu. Cały czas o niej myślałam. Przypomniała mi się nasza ostatnia rozmowa jakiś mężczyzna krzyczał. Może ktoś ją bije? Już sama nie wiem. Całą drogę myślałam o przyjaciółce. Kiedy weszłam do domu rozebrałam się i poszłam do kuchni. Harrego nie było, ale na stole leżała karteczka. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam. ‘’Pojechałem kupić prezenty jakby cos się działo dzwoń. Harry’’
On to jak zwykle się martiwi – pomyślałam nalałam sobie soku i poszłam na górę do Lokiego. Kiedy otworzyłam drzwi do swojego pokoju Loki podbiegł do mnie i zaczął szczekać. Zaśmiałam się wzięłam go na ręce i ucałowałam. Zżyłam się z tym psiakiem i modliłam się, aby nikt nie dzwonił w jego sprawie. Włączyłam moją wieżę stereo włożyłam tam płytę, na której miałam zgrane fajne piosenki w tym 1D. Wzięłam Lokiego na łóżko i zaczęłam się z nim bawić, kiedy usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Lucy napisałam do mnie smsa.
‘’Co powiesz na Skype :D ‘’
Odpisałam :
‘’Bardzo chętnie :*’’
Wzięłam laptopa na łóżko. Włączyłam Skype i akurat, kiedy miałam do niej zadzwonić ona sama to zrobiła. Odebrałam a po drugiej stronie zobaczyłam uśmiechniętą Lucy.
-Cześć Nati – powiedziała ciesząc się.
-No hej cieszę się, że cię widzę – rzekłam.
-Ohh uwierz ja też stęskniłam się za tobą
-Ja też, opowiadaj jak tam u rodziny Zayn’a? – zapytałam.
-Nati jego rodzina to najsympatyczniejsi ludzie, jakich poznałam – rozmarzyła się.
-A nie mówiłam, że będzie dobrze
-No mówiłaś mówiłaś
-Co robicie? – zapytałam, kiedy usłyszałam odgłos wymiotowania. –Co to było?
-Zayna złapała grypa żołądkowa – powiedziała
-Biedny
-Nathalie ja już musze kończyć – zaczęła.
-Okej
-Zadzwonię jeszcze
-Nie ma sprawy
-Pa Nathalie
-Pa Lucy – rozłączyłam się, zamknęłam laptopa i leżałam z Lokim na łóżku nudząc się. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
---------------------------------------------
Rozdział 33